Numer archiwalny
Jarosława  Milewczyka Blog Andrzeja Rozenka Blog Gadzinowskiego Bozena Dunat umiem sluchac

Świnie szczepią ludzi

Numer: 40/2009
Autor: AWL
Strona: 5

AWŁ

Świnie szczepią ludzi

Światowy spisek, który zabije 5 mld ludzi. Bzdury? No to poczytajcie...

Zawsze wiedzieliśmy, że z tą świńską grypą to jakiś przekręt. Dowody przedstawiła austriacka dziennikarka śledcza Jane Burgermeister, która przed austriackim sądem oskarżyła o morderczy spisek prezydentów Obamę i Busha, miliarderów Rockefellera, Rotschilda i Sorosa oraz kilka innych postaci mniej znanych, takich jak koordynator ONZ ds. grypy David Nabarro, dyrektor WHO Margaret Chan czy kanclerz Austrii Werner Faymann. Prym w grupie wiodą Rockefeller z Rotschildem, którzy stanowią trzon tajnej organizacji rządzącej światem zwanej „Illuminati”. Do swoich celów oskarżeni wykorzystują ONZ, NATO, WHO, amerykański Bank Rezerw Federalnych, współpracując z koncernami farmaceutycznymi Baxter, Novartis, Avir Green i kilkoma innymi. Zdaniem Burgermeister wszyscy oskarżeni założyli kryminalny syndykat, który poprzez broń biologiczną w postaci wirusa świńskiej i ptasiej grypy chce przejąć władzę nad światemi.

Burgermeister dowodzi, że syndykat ów – nazwijmy go świńsko-ptasim syndykatem, w skrócie ŚPS – sztucznie sprowokował ogniska świńskiej grypy, żeby dać WHO pretekst do ogłoszenia szóstego stopnia pandemii. Dzięki temu będzie można – korzystając z przepisów, które spiskowcy pichcili od paru lat – wprowadzić w USA, a potem na całym świecie, obowiązkowe szczepienia, przez które dopiero zostanie wywołana prawdziwa pandemia. Szczepionki zawierać będą śmiertelne wirusy, przez co umrze co najmniej 5 miliardów ludzi, dzięki czemu syndykat przejmie majątek zmarłych i stworzy nowe superpaństwo: Unię Północnoamerykańską. O tym, że ŚPS przystąpił już do działania, świadczy fakt, iż na przełomie 2008/2009 w austriackim laboratorium Baxtera, posiadającym najwyższy, trzeci stopień bezpieczeństwa biologicznego, niby przypadkiem wymieszano wirus ptasiej grypy H5N1 z wirusem zwykłej ludzkiej grypy – tworząc w ten sposób zabójczy koktajl, którego 72 kilo rozesłano po świecie, opisując jako łagodny ludzki wirus do prac nad szczepionką. Sprawa się rypła, albowiem w Czechach nadgorliwy laborant wypróbował szczepionkę na fretkach, które zdechły. ŚPS ukręcił łeb aferze.
W Polsce inna firma farmaceutyczna, Novartis, wypróbowywała śmiertelność szczepionki na bezdomnych i 21 zmarło. Dalej red. Burgermeister twierdzi, że rządzący światem świński wirus wcale nie występuje u świń. Tak naprawdę został wytworzony w zbrodniczych celach w laboratorium. Na wzór zbrodniczy naukowcy na usługach ŚPS wzięli wirusa „hiszpańskiej grypy”, która w 1918 r. wytłukła 50 do 100 milionów ludzi – zaś wirus „hiszpanki” został specjalnie w tym celu odtworzony z DNA pobranego z trupów ofiar epidemii, całkiem jak welociraptor w „Parku jurajskim”. Red. Burgermeister wie, że Obama jest zamieszany w sprawę, bo był w Meksyku, gdy tam wybuchała świńska grypa, i nic mu się nie stało... To w skrócie.
•••
Jedno jest jasne: kobita jest świrnięta. Ale naprawdę zabawne jest to, że większość podawanych przez nią informacji znajduje potwierdzenie w faktach.
W podwiedeńskim laboratorium Baxtera rzeczywiście doszło do wymieszania wirusa ludzkiej grypy z wirusem H5N1 i rzeczywiście powstało w ten sposób 72 kg mieszanki-niespodzianki, która rzeczywiście trafiła do laboratorium w Czechach, gdzie jej skład rzeczywiście został wykryty dzięki badaniu na zwierzętach. Potwierdził to w austriackim parlamencie 20 maja tego roku minister zdrowia Alois Stoge w odpowiedzi na interpelację jednego z posłów.
W Grudziądzu rzeczywiście testowano na bezdomnych szczepionkę przeciw ptasiej grypie. Robił to personel medyczny przychodni o bardzo stosownej nazwie „Dobra Praktyka Lekarska”. Badanym płacono od 5 do 30 zł. Potwierdza to prokuratura, która postawiła lekarzy i pielęgniarki z „Dobrej Praktyki” przed sądem – a przynajmniej usiłuje to zrobić, albowiem proces nie rozpoczął się mimo trzech kolejnych prób. Szczepionkę dostało ok. 350 osób, z czego 110 to pensjonariusze schroniska Brata Alberta – i rzeczywiście szef schroniska potwierdza, że tego roku zmarło 21 jego klientów, czyli trzy razy więcej niż normalnie.
Wirus grypy z 1918 r. rzeczywiście został wskrzeszony. W 1998 r. 73-letni wówczas amerykański patolog szwedzkiego pochodzenia Johan Hultin pojechał na Alaskę i wykopał tam dobrze zamrożonego i solidnie otłuszczonego trupa ofiary epidemii sprzed 80 lat. Z trupa Hultin wyciął płuca, które następnie wysłał do Instytutu Patologii Sił Zbrojnym w Rockville, Maryland, gdzie dr Jeffrey K. Taubenberger wyekstrahował z nich kod DNA „hiszpańskiej grypy”, który zmontował z grypą współczesną, aby następnie w sztucznych warunkach wyhodować żywego wirusa identycznego z „hiszpanką”. Eksperyment ten, przeprowadzony we współpracy z Centrum Zapobiegania Chorobom Zakaźnym w Atlancie, został opisany w prestiżowych pismach naukowych „Nature” i „Science”.

Rzeczywiście Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt stwierdza: Do dnia dzisiejszego nie ma żadnego dowodu, iż zwierzęta odgrywają jakąkolwiek rolę w rozprzestrzenianiu wirusa. Nie wykryto żadnego związku pierwszych chorych ze zwierzętami. Dodatkowo są poważni naukowcy, którzy wątpią w to, iż obecna mutacja wirusa mogła powstać w naturze. Adrian Gibbs, wirusolog z 40-letnim stażem, współtwórca szczepionki Tamiflu, autor 250 publikacji i członek Australijskiej Akademii Nauk, przeprowadził analizę ośmiu genów wirusa H5N1 i wyszło mu, że stanowi on mutację trzech różnych spotykanych u świń wirusów z trzech różnych stron świata i z dwóch różnych czasów. To ostatnie jest szczególnie istotne: obecny świński wirus miał troje rodziców, z których jedno było widziane żywe ostatni raz 17 lat temu, a dwójka pozostałych – 11 lat temu, z tym że jedno w Eurazji, a drugie w Ameryce. Od tego czasu wirusy te nie były ani razu wykryte u świń w żadnej rutynowej kontroli. Skąd w takim razie wzięły się u ludzi? W jakiej formie przeżyły kilkanaście lat? I wreszcie, jak się spotkały, żeby stworzyć nowy organizm? Przez portal czasoprzestrzenny, który połączył wschodnioeuropejski chlewik ze świńską farmą w USA? Dr Gibbs uważa, że bardziej prawdopodobna jest wersja wypadku w laboratorium, gdzie wirusy różnego pochodzenia przechowuje się w tym samym miejscu, często przez dziesięciolecia, i nierzadko miesza przy okazji produkcji szczepionek multiwalentnych, czyli opartych na więcej niż jednym wirusie.

Rzeczywiście w różnych miejscach globu wprowadzono przepisy, które de facto zawieszają prawa obywatelskie na czas ogłoszenia stanu pandemii. Najlepszym przykładem jest tu amerykański akt prawny, który nazywa się mniej więcej „Modelowa ustawa stanowa o uprawnieniach nadzwyczajnych na wypadek zagrożenia zdrowia publicznego”. Jest to doprawdy amerykański pomysł: outsourcing ustawodawstwa. Otóż model ów został wypichcony w Centrum na rzecz Praw i Zdrowia Publicznego, które z kolei jest joint venture Georgetown University i Johns Hopkins University, za rządowe pieniądze, naturalnie za czasów George’a W. Busha. Ustawa daje gubernatorom stanów, w których ogłoszono zagrożenie, wręcz nieograniczoną władzę: mogą zmuszać obywateli do szczepień, poddawać kwarantannie, rekwirować ich własność, żądać od lekarzy i aptek poufnych informacji o pacjentach etc. Ustawa została przyjęta – w całości lub części – przez 39 stanów. Również przyjęta w 2005 r. nowa wersja Międzynarodowych Rozporządzeń Zdrowotnych WHO zdecydowanie wzmacnia pozycję tej instytucji wobec rządów krajowych w przypadku wybuchu epidemii – a także wzywa do produkcji i gromadzenia szczepionki przeciw ptasiej grypie.
I rzeczywiście Barack Obama był w Meksyku 16 i 17 kwietnia. Pierwszy zgon z powodu świńskiej grypy odnotowano w tym kraju 13 kwietnia, zaś wirus wykryto i zdefiniowano właśnie 16 kwietnia, w dniu przyjazdu prezydenta. I rzeczywiście nie wyglądało na to, żeby amerykańskie służby nadmiernie przejmowały się tym zagrożeniem.
•••
Kłopot z wariatami polega na tym, że najczęściej zaczynają jako normalni. Jak zauważył kiedyś Piotr Ikonowicz, który jeszcze jako poseł przyciągał tłumy tego typu klienteli – rozmaite świry, które wędrują po wszystkich świętych z teczkami papierów, najczęściej mają w tych teczkach dobrze udokumentowane sprawy. I najpewniej zaczynali swe wędrówki jako normalni obywatele usiłujący dojść swoich praw w państwie prawa – i właśnie to usiłowanie oraz nieredukowalny dysonans poznawczy pomiędzy tym, co mają czarno na białym w dokumentach, a tym, co ich spotyka w urzędach, spycha ich w otchłań szaleństwa. Zanim Jane Burgermeister wymyśliła, że „Illuminati” chcą wymordować trzy czwarte ludności globu, żeby tajny rząd światowy mógł przejąć władzę – była cenionym dziennikarzem od spraw zdrowia piszącym do „Nature”, „British Medical Journal”, „The Scientist”, „Reuters Health”, „The Guardian”... Kiedy oczyścimy jej opowieść z ewidentnych produktów paranoicznego umysłu – wielki spisek, zbrodniczy syndykat, „Illuminati”, przejęcie władzy nad światem, ludobójcze zamiary prezydentów USA – jawi nam się po prostu gruby szwindel, który nie jest aż tak trudny do wyobrażenia. Osobiście nie mam szczególnych kłopotów z uwierzeniem, że koncerny farmaceutyczne byłyby w stanie wypuścić nową odmianę wirusa – w końcu wcale nie bardziej śmiertelną niż zwykła grypa sezonowa – żeby zarobić na sprzedawaniu nowej szczepionki.
Ja tam na wszelki wypadek się nie szczepię.

AWŁ