Numer archiwalny
Blog Magdy Cień Blog Gadzinowskiego

Od Buzka do pudła

Numer: 41/2003
Autor: Michał Płowecki / Andrzej Rozenek
Strona: 14

Od Buzka do pudła

Michał Wiciak za rządów AWS ściskał graby najważniejszych ludzi w państwie. Był doradcą premiera. Działał przy Lechu Wałęsie. Bywał w Waszyngtonie. W policzek całował Madeleine Albright, być może z przyjemnością. Miał być wybitnym prawnikiem. Nie będzie – siedzi w pudle. Oto obrazki z życia zawodowego, miłosnego i codziennego przyszłej elity Polski, a więc rzut oka na przyszłość kraju.

Michał Wiciak pochodzi z rodziny o tradycjach prawicowych. Jego kariera polityczna zaczęła się już w liceum. Od 1995 r. był przewodniczącym Ruchu Młodych, nad którym patronat sprawował Lech Wałęsa. Z tego tytułu w 1996 r. gościł w Ambasadzie Polski w Waszyngtonie. Nie była to jego ostatnia wizyta w USA. Gdy trafił na studia prawnicze na Uniwersytet im. Kardynała Wyszyńskiego, w latach 1998 i 1999 odbywał praktyki w Kongresie Stanów Zjednoczonych. W grudniu 1999 r. Michał był na zjeździe „Solidarności”. Później przeniósł się na Uniwersytet Warszawski. Dotrwał tylko do trzeciego roku. – Żałowaliśmy jego odejścia – mówi koleżanka z roku. – Ale kontakt się nam nie urwał.

Dziś koleżanka z roku może oglądać Michała tylko przez pancerną szybę w Sądzie Okręgowym na warszawskim Bemowie.

Poseł

Wiciak miał w środowisku ksywę Poseł. Jego kolegami byli doradcy ministrów, on sam doradzał Buzkowi i Krzaklewskiemu. Pracował przy ich kampaniach wyborczych. Bywał na politycznych salonach. Dysponował przepustką do Kancelarii Premiera i do Sejmu. Do MSWiA wchodził jak do siebie.

W czasie studiów Michał wraz z przyszłym i niedoszłym teściem mecenasem Lechem K. założył kancelarię prawniczą. Układ był następujący: Wiciak miał kasę i układy, ale nie miał uprawnień. Mecenas K. miał niezbędne uprawnienia. Dwóch panów dogadało się i wynajęli pomieszczenie w prestiżowym biurowcu Arka w centrum Warszawy. Kancelaria na początku działała bardzo prężnie. Zajmowała się obsługą firm powiązanych z Bogusławem Bagsikiem, np. Variant Logistic. Firmę tę do kancelarii ściągnął Michał. W liście, który dostaliśmy od niego, pisze (wprowadziliśmy tylko małe poprawki stylistyczne), jak do tego doszło: Bogusława Bagsika poznałem na początku 2000 roku (w styczniu) u mojego znajomego w firmie.(...) Firma mieściła się w budynku Bumar Łabędy. BB współpracował z nimi w kwestiach ubezpieczeń kredytów i w kwestii intere-sów dotyczących zakładów futrzarskich Kurów. BB zaproponował mi oraz Czarkowi Sz. (w oryginale nazwisko) zrobienie przedsięwzięcia dotyczącego obrotu obligacjami skarbu państwa (obligacje 5-letnie z datą wykupu 12.02.2005 r.), Bank PKO BP z polecenia prezesa zarządu P.S. (w oryginale nazwisko) wyraził zgodę na kredyt 50.000.000 zł. Kredyt miał być wzięty na pewną firmę związaną z Bagsikiem. Prezesem tej firmy był Ireneusz Sz. (w oryginale nazwisko). Kredyt miał zostać przelany na rachunek brokerski w postaci około 56.000 obligacji o nominale 1000 zł zakupionych z dyskontem. Obligacje miały pochodzić z portfela Centrali Banku PKO BP. Tym samym można było wyliczyć ile będą warte 12.02.2005 r., czyli w chwili wykupu. Około 83 mln. zł. uwzględniając reinwestowanie kuponów w ten sam produkt o skróconym terminie wykupu. Całe przedsięwzięcie nie wypaliło, ponieważ ktoś z władz AWS nie dostał 400.000 zł.

Hulaka

Od tego czasu przez kancelarię przelewała się duża kasa. Michał Wiciak kupił Volvo z wyższej półki. Wynajął mieszkanie, do którego sprowadził się z córką mecenasa Małgosią. Imprezy trwały non stop. Uczestniczyli w nich znani politycy z młodego pokolenia prawicy i ludzie z miasta, czyli przedstawiciele grup towarzyskich. Narkotyki, alkohol, szybkie samochody, łatwa kasa. Z jednej strony Wiciak zajmował się polityką i kancelarią, z drugiej – imponowały mu układy ze sfer przestępczych. Dogadywał się na przykład ze znanym z grupy pruszkowskiej Bysiem co do kupna samochodu marki BMW serii 7. Nic nam jednak nie wiadomo na temat tego, by Michała poza zwykłą znajomością cokolwiek łączyło z chłopcami z miasta.

Bezpośrednio z Bogusławem Bagsikiem Michał spotkał się jeszcze w 2000 r., kiedy to wspólnie załatwiali sprzedaż płyt Arki Noego dla Poczty Polskiej. Michał był osobą, która w imieniu Bagsika i jego kumpli przekazała łapówkę dyrektorowi Poczty Polskiej Turczyńskiemu. Musiał być w tych kręgach bardzo zaufaną osobą, skoro powierzono mu tak delikatną misję.

Na muszce

Nie tylko Wiciak lubił poszaleć. Jego wspólnik mecenas Lech K. przychodził do pracy pijany w sztok bądź nie przychodził w ogóle. Przez kancelarię zaczęli przewijać się mocno szemrani osobnicy. Mecenas zajęty chlaniem i układami z miastem nie miał czasu dla zwykłych klientów. Klienci przychodzili z pretensjami. Sytuacja zaczęła coraz bardziej Michała wkurzać. Czarę goryczy przelał pan F., osobnik znany warszawskiej policji, który pełnił rolę kierowcy i ochroniarza mecenasa K. Miał w firmie swoje biurko, mimo że do jego obowiązków nie należała obsługa klientów. Z kancelarii załatwiał jakieś deale z Ukrainą i Rosjanami. Swym wyglądem szafy pancernej odstraszał resztki klientów. Mecenas przymykał na to oko. Michał Wiciak nie, bo musiał za wszystko płacić. Tajemnicą poliszynela w kancelarii było to, że mecenas wisi panu F. pieniądze i że się go po prostu boi. Między mecenasem i Michałem dochodziło do sprzeczek.

Sytuację podgrzewał dodatkowo F., który również nie darzył Wiciaka sympatią. Zwykł o nim mawiać per ten pedał.

Pod koniec stycznia 2002 r. do Michała zadzwonił mecenas prosząc, by pilnie przyszedł do kancelarii. Michał stawił się na umówioną godzinę z Małgosią, swoją dziewczyną, córką mecenasa. Gdy tylko Michał przestąpił próg, rzucił się na niego F. Po krótkiej szarpaninie wyciągnął Wiciakowi broń (Michał miał na nią pozwolenie), jednym celnym sierpem powalił go na ziemię i wycelował prosto w czajnik drąc się, że Michała zajebie. Dziewczyna Michała zaczęła przeraźliwie krzyczeć i próbowała odciągnąć F. Mecenas mamrotał coś pod nosem. Po chwili przyjechała powiadomiona przez kogoś policja. Jak ustaliliśmy, powodem zajścia były papiery wartościowe, które znikły z kasy pancernej kancelarii.

Michała przesłuchano jako ofiarę napadu. Wyciągnięto z niego wszystko, co wiedział na temat podejrzanych kontaktów mecenasa i pana F. Wiciak sypał jak z nut. Policja w zamian zapewniała, że mu pomoże i włos mu z głowy nie spadnie.

Zemsta?

Relacje Michała z córką mecenasa K. zaczęły się psuć. Umówił się, że do mieszkania, które wynajmowali, przyjedzie po swoje rzeczy. Na miejscu obok swej niedawnej narzeczonej zobaczył swego przyjaciela. Doszło do awantury. Zjawiła się policja. Wiciaka oskarżono o groźby karalne, kradzież pierścionka i telefonu komórkowego.

Gdy przesłuchiwano byłego już przyjaciela Michała, na jaw wyszła sprawa łapówki dla Poczty Polskiej. Michał został osadzony w Areszcie Śledczym na Służewcu. Zarzuty prokuratorskie zaczęły się mnożyć. Michał ma zarzuty w sprawie kradzieży telefonu, pierścionka i gróźb karalnych, łapówki dla Poczty Polskiej, przywłaszczenia pieniędzy i papierów z kancelarii, sprzedaży broni dla grupy towarzyskiej z Pruszkowa, a nawet udziału w tej grupie. Brzmią mniej więcej tak: w nieustalonym okresie jesienią 1999 r., nie później niż w listopadzie 1999 r. w okolicach Pęcic działając w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru zbył Dariuszowi B. 2 jednostki broni palnej w postaci pistoletów marki CZ wraz z amunicją i tak:

lw nieustalonym dniu na trasie Ostoja i Pęcice zbył Dariuszowi B. broń palną w postaci pistoletu marki CZ 75 B kal. 9 mm, bez oznaczeń fabrycznych wraz z amunicją w ilości nie mniejszej niż 15 szt. kal. 9 mm.

lw nieustalonym dniu na trasie Ostoja Pęcice zbył pistolet marki CZ kal. 9 mm wraz z amunicją, w ilości nie mniejszej niż 15 szt. kal. 9 mm.

Michał Wiciak przyznaje się do łapówki dla dyrekcji Poczty Polskiej. Resztę uważa za zemstę swojego niedoszłego przyjaciela i byłej dziewczyny. Okazuje się, że kumpel ma bardzo mocne rodzinne układy w Centralnym Biurze Śledczym. A to właśnie CBŚ wskazało Michała jako uczestnika pruszkowskiej mafii. Były
kumpel Michała W. miał jeszcze dodatkowy powód, żeby go nienawidzić. Michał w akcie zemsty przesłał jego rodzicom kasetę wideo z nagranymi ekscesami seksualnymi syna.

Mecenas K. i jego kompan F. są na wolności. Były prezes Poczty Polskiej i jego zastępcy też. Michał siedzi w Białołęce. Na ławie oskarżonych występuje w towarzystwie najgroźniejszych bandytów z Pruszkowa. Odwrócili się od niego wszyscy kumple. Nie mamy zamiaru go wybielać ani bronić. Wszystko wskazuje na to, że 24-letni Michał Wiciak po prostu ma siedzieć. Być może jest to kara za megalomanię i zbyt szybkie życie tego beniaminka prawicy.