Numer archiwalny
Jarosława  Milewczyka Blog Andrzeja Rozenka Blog Gadzinowskiego Bozena Dunat umiem sluchac

Teraz kurwa oni

Numer: 17/2005
Autor: Dariusz Cychol / Andrzej Sikorski
Strona: 10

Teraz kurwa oni

Czekacie na rządy Platformy? Pomieszkajcie w Kraśniku, to wam przejdzie.

Piotr Czubiński, zanim trafił do PO, tak jak inni politycy tej formacji, coś tam w życiu zaliczył. Działał w PC, AWS i SKL. W Platformie Obywatelskiej Czubiński to figura. Jest członkiem Rady Krajowej i sekretarzem wojewódzkim w Lublinie. Do czasu likwidacji stanowiska był zastępcą sekretarza generalnego partii – Pawła Piskorskiego. Jest jednym z najbliższych współpracowników obecnego genseka PO – Zyty Gilowskiej. Na co dzień służy partii jako burmistrz Kraśnika. Nieźle, jak na 38 wiosen.

Tygodnik „Newsweek” przepowiada mu szybką karierę rządową. Atmosferę wyczekiwania na rychły desant do Warszawy czuje się już zresztą w urzędzie miasta.

Czubiński, absolwent Wydziału Historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jest na razie bohaterem lokalnych mediów, ale zapewne wkrótce usłyszy o nim cała Polska.

Platforma honorowa

Po raz pierwszy o burmistrzu zrobiło się głośno w marcu 1998 r., gdy do Prokuratury Rejonowej w Kraśniku wpłynęło pismo sekretarki burmistrza: Wnoszę o rozpoczęcie śledztwa przeciwko Piotrowi Czubińskiemu (...) i ukaranie go o molestowanie seksualne w stosunku do mojej osoby (...). Pan Czubiński wykorzystując moją nieświadomość zgwałcił mnie (pisownia oryginalna) – oświadczyła na wstępie pani Agnieszka. Następnie szczerze wyjaśniła, w jaki sposób dostała robotę sekretarki: Pan Czubiński zaczepił mnie i sam zaoferował mi pracę ze względu na moją trudną sytuację materialną. Później nie było tak kolorowo: Po ok. 7 dniach pracy mój pracodawca zaczął mi składać dwuznaczne propozycje. Następnie wydawał mi polecenia bym jeździła z nim w delegacje służbowe na co wyrażałam zgodę jako podległy pracownik. Podczas wyjazdów i rzekomych delegacji pod groźbą zwolnienia mnie z pracy zmuszał mnie do odbywania stosunków seksualnych. Gdy panienka oznajmiła szefowi, że jest w ciąży, przeniósł ją na inne stanowisko. Ponadto, aby uniknąć rozgłosu nakazał mi usunąć ciążę. Mimo tego nakazu nie zrobiłam tego, ponieważ moje przekonania religijne nie pozwalały mi na ten haniebny czyn. Przez wiele miesięcy gnębiono mnie moralnie i wytykano palcami. (...) Gdy urodziłam syna (...) prosząc pana Czubińskiego o przyznanie się do ojcostwa on zaczął się wręcz wypierać – opisywała swoją dolę pani Agnieszka.

Dopiero gdy zrobiła się chryja, burmistrz przyznał się do potomka, zapewnił sekretarce dach nad głową, zaczął płacić alimenty.

Burmistrz zaprzecza jednak gwałtowi:

– To nieprawda. Agnieszka działała w afekcie. A poza tym były wokół niej osoby, które chciały zrobić z tego aferę polityczno-obyczajową – wyjaśnia Czubiński.

Platforma z klasą

Bez przymusu burmistrz Czubiński pomaga innym swoim znajomym. Komendantem straży miejskiej zrobił kolegę z liceum, a potem KUL, niedoszłego księdza i nauczyciela religii, którego tatuś jest radnym popierającym burmistrza.

– Stanąłem przed kwestią uzdrowienia straży miejskiej. Musiałem jakiś ruch wykonać – mówi burmistrz.

Kolejny koleżka z ogólniaka jest prezesem Wodociągów i Kanalizacji. Z kolei koleżanka jest dyrektorką Centrum Promocji Kultury. Razem 7 osób z jego dawnej klasy pracuje w urzędzie i instytucjach zależnych od miasta.

Oczywiście, że nie wszyscy, których zatrudnił, to koledzy ze szkoły. Dyrektorką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej została kobitka, która nie ma żadnego przygotowania i pojęcia o tej pracy. Dlaczego?

– Chciałem, żeby była to osoba z zewnątrz, która ma świeże spojrzenie – wyznaje burmistrz.

Całkiem przypadkiem nowa dyrektorka MOPS jest żoną jednego ze współwłaścicieli prywatnej telewizji kablowej. W telewizję Czubiński pompuje co roku z miejskiej kasy w formie reklam i ogłoszeń ponad 100 tys. zł.

Robotę w urzędzie znalazła też żona opisywanego przez nas wpływowego prokuratora Zbigniewa Polańskiego, który w chwilach wolnych od łapania przestępców udzielał się politycznie oraz handlował ciągnikami („Śmietanka w pralce”, „NIE” nr 44/1997).

Efektem kadrowej polityki burmistrza jest wzrost zatrudnienia w urzędzie do astronomicznej liczby – jak na 38-tysięczne miasto – 120 urzędasów.

Platforma prześladowana

Wschodząca gwiazda Platformy potrafi pomóc znajomym, ale nie wiadomo, czy poradzi sobie ze swoimi problemami. Prokuratura Okręgowa w Lublinie oskarżyła Czubińskiego o przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę miejskiej spółki. Prokuratura twierdzi, że burmistrz tak sprywatyzował przedsiębiorstwo komunalne, że gmina straciła 600 tys. zł. Zdaniem Czubińskiego sprawa jest polityczna:

– Aferę rozkręcono za czasów ministra Kurczuka i cieszę się, że zakończy się, gdy Kurczuk już ministrem nie jest.

– Dlaczego Kurczuk miałby panu smrodzić? – pytamy.

– Mam swoje podejrzenia. Proszę spojrzeć: w tym czasie w zarządzie miasta było sześć osób. Zarzuty postawiono czterem. Trzem z prawicy
i jednemu z lewicy, żeby było pozornie OK. To o co tu chodzi? To jest niezależna prokuratura? – kontratakuje Czubiński, zwolennik partyjnego parytetu wsadzania.

To nie jedyny problem burmistrza. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadzi śledztwo w sprawie działań korupcyjnych Burmistrza Miasta Kraśnika polegających na uzależnieniu wykonania czynności służbowych dotyczących telewizji kablowej przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Metalowiec” w Kraśniku od pozytywnego głosowania przez Piotra Iwana, Prezesa SM „Metalowiec”, ówczesnego radnego miejskiego (...) na sesji Rady Miasta Kraśnika w przedmiocie absolutorium (sygnatura akt 1 Ds. 1191/04/S i RSD – 11/04/LB). Okazuje się, że spółdzielnia chciała założyć telewizję kablową. Stosowne pozwolenia musiał wydać burmistrz, który złożył prezesowi i jednocześnie radnemu propozycję nie do odrzucenia: albo będziesz głosował za mną, albo z telewizji nici.

Platforma edukacyjna

Dwa lata przed wyborami samorządowymi burmistrz doszedł do wniosku, że kadra urzędu powinna uzupełnić wykształcenie. Ta edukacja kosztowała kraśniczan ok. 33 tys. zł. Z tej kwoty na wyedukowanie burmistrza wydano ponad 20 tys. zł (!), jego dwóch zastępców (również z Platformy) – ok. 8 tys. zł. Pozostałe kilka tysięcy przeznaczono na podniesienie kwalifikacji pięciu innych pracowników.

Dlaczego studia burmistrza były tak drogie? Bo w ciągu roku zaliczył trzy kierunki: zarządzanie, europeistykę i public relations (PR). Na cholerę mu w Kraśniku PR?

– Interesowała mnie szczególnie kwestia prowadzenia kampanii wyborczych plus PR wewnętrzny – wyjaśnił burmistrz. Dodał też, że wydatek społeczeństwa na swoją edukację traktuje jako dług społeczny, który spłaci solidną i uczciwą pracą.

Platforma medialna

Oprócz Kurczuka, byłego ministra sprawiedliwości, Czubińskiemu szkodzi opozycyjny radny Mirosław Sznajder. Przez pewien czas Sznajder wydawał lokalną gazetę „Nowiny Kraśnickie” i kierował do burmistrza pytania, na które Czubiński odpowiadał po miesiącach lub wcale. Radny-dziennikarz przy pomocy prokuratury zaciągnął burmistrza przed sąd, który uznał, że Czubiński złośliwie utrudniał dziennikarzowi pracę. Co prawda Sąd Okręgowy w Lublinie postępowanie warunkowo umorzył z rocznym okresem próbnym, gdyż Piotr Czubiński nie był karany, prowadzi ustabilizowany tryb życia (...) istnieją zatem przesłanki do przyjęcia, że będzie przestrzegał porządku prawnego, a wdrożenie go do tego nie wymaga sięgania do środków represji karnej ani długotrwałego okresu probacji, ale nakazał burmistrzowi wpłacenie 2200 zł nawiązki na Centrum Monitoringu i Wolności Prasy.

– Były to dla mnie pytania bardzo stereotypowe typu, ile kosztuje kostka brukowa. Sznajder chciał mnie złapać na przekręcie. Sąd miał rację, ale było to dla mnie paradoksalne, gdyż w latach 80. woziłem bibułę, później tworzyłem gazetę lokalną, a tu taka historia!

Nie wiemy, jak było z tą bibułą, ale z „Solidarnością” coś być musiało. Burmistrz, który w 1980 r. był pacholęciem, zasiada teraz w prezydium komitetu fetującego 25-lecie powstania związku.

Doświadczenia, jakie Czubiński zdobył podczas studiowania komunikacji masowej i sądzenia się ze Sznajderem, bardzo mu się przydały. Teraz bowiem burmistrz ocenia pracę dziennikarzy z lubelskiego ośrodka TVP zasiadając w... jej Radzie Programowej. Oczywiście z rekomendacji Platformersów.

Piotr Czubiński.
Burmistrz Kraśnika.

Piotr Czubiński wytoczył Sznajderowi proces o zniesławienie za wypowiedź na sesji rady miejskiej. Innym razem upierdliwy Sznajder, który stał na czele Komisji Rewizyjnej, ujawnił, że burmistrz umarza podatki zaprzyjaźnionym firmom. Takie wyróżnienie spotkało np. firmy radnego oraz ojca partyjnego kumpla, a także spółkę, w której kolejny radny jest dyrektorem, a szefową kadr – przewodnicząca Komisji Budżetu i Finansów urzędu miejskiego. Tego już było za wiele! Czubiński zagroził Sznajderowi, że jeśli będzie fikał, wyrzuci z roboty jego żonę, która pracuje w szkole.

Ślubna pracy nie straciła, natomiast Sznajder wyleciał z posady trenera w klubie sportowym, którego prezesem jest wicedyrektor gimnazjum, czyli podwładny burmistrza. Powód? Niepokorny radny miał uświadamiać politycznie dzieci, które trenował (w tym syna burmistrza). O co konkretnie poszło, tego Czubiński nie potrafił nam wytłumaczyć.

To nie jedyne sukcesy burmistrza w krzewieniu wolności słowa. „Dziennik Wschodni” wykrył, że z artykułów tej gazety przedrukowywanych na stronie internetowej urzędu miasta „wycina” się krytyczne wypowiedzi radnych na temat burmistrza. A jest co cenzurować.

Platforma zmotoryzowana

Burmistrz za swoją uczciwą i solidną pracę pobiera co miesiąc z urzędu 8 tys. zł. Zdaje się jednak, że nie planuje jej już na zbyt długo. Świadczy o tym argumentacja, której używa przy okazji tłumaczenia się z innego wydatku. Za pieniądze podatników Czubiński kupił brykę wartą ponad 90 tys. zł. Wypasiona czarna Toyota Avensis prezentuje się okazale. Czy takie auto nie jest przejawem fanaberii? Ależ skąd!

– Chcę, by samochód służył także mojemu następcy – odparł rezolutnie powstający filar Platformy. Cena nie wydaje mu się zbyt wysoka, bo zawiera ubezpieczenie. Samochód z roku 2004 kupił burmistrz w styczniu 2005 r. Z ceny nie wynika jednak, aby korzystał z jakiejś specjalnej zniżki na wozy z poprzedniego rocznika. Ale cóż, kraśniczan stać na takie gesty. A burmistrza możemy nawet zrozumieć: obciach zjawiać się na posiedzeniach Rady Krajowej Platformy albo na uczelni w jakiejś przechodzonej Skodzie.

Na jednym z ubiegłorocznych posiedzeń klubu parlamentarnego Platformy poseł Rokita apelował do członków klubu, aby nie drażnili elektoratu swoimi samochodami. Apelował nawet, by korzystali z komunikacji masowej!

Widocznie Toyotka burmistrza Czubińskiego mieści się w platformerskich standardach skromności.

Pisaliśmy o Kraśniku

„Tu jest Polska”, „NIE” nr 9/1997
„Śmietanka w pralce”, „NIE” nr 44/1997
Opisywaliśmy nepotyzm i łamanie prawa. Nasze publikacje zaowocowały wszczęciem kilku postępowań karnych. Złamaliśmy karierę polityczną i biznesową prokuratorowi Zbigniewowi Polańskiemu. Doprowadziliśmy do pozbawienia immunitetu pani sędzi Bożeny Mazurek. Była już przedstawicielka Temidy jest poszukiwana listem gończym. Opisywaliśmy przygody alkoholowo-drogowe byłego już sędziego Ireneusza Jacha i zabiegi komendanta policji Romana Lewaszowa, który ratował tyłek koledze. Przez minione siedem lat świat kraśnickich elit nie zmienił się.