Numer 2/2009
Blog Magdy Cień Blog Gadzinowskiego

Uśmiechając się do noża

Autor: Małgorzata Daniszewska
Strona: 5

Uśmiechając się do noża

Denerwujesz się, ale wszystko wydaje ci się śmieszne, odległe i niegroźne. Ironizując oglądasz „Wiadomości” jak za wujka Gierka. Czekasz na exposé premiera, aby turlać się ze śmiechu. Zamiast opornika nosisz gumową bransoletkę z napisem „spieprzaj dziadu”. Obierając kartofle uśmiechasz się do noża. Raptem zaczynasz w gazetach łowić wzrokiem pewnego typu wiadomości. Nie reagujesz na nie wesołością.

Zaczynasz się bać. I słusznie.

W listopadzie zeszłego roku zamknięta została internetowa strona www.spieprzajdziadu.com. Dowcip stał się niebezpieczny.

W grudniu rzucili się na stronę www.moheroweberety.net, gdzie gra reklamująca odzież House upoważnia do 20-procentowego rabatu. Aby go uzyskać, należało uaktywnić beret: uderzyć młotkiem w radio ze świńskim ryjem, uczesać beret, uratować rydza odpędzając chomika i rzucić beretem w całujących się mężczyzn. To skandal! – Zagrzmiał Marek Kotlinowski z LPR. – Jeszcze dzisiaj przeanalizujemy reklamę pod kątem naruszenia prawa!

2 listopada, w Zaduszki, 16 lat po weryfikacji minister Dorn zapowiedział usunięcie ze służby wszystkich policjantów, którzy kiedykolwiek pracowali w SB. Zapytany o podstawę prawną stwierdził, że i tak są już w wieku emerytalnym i sami ochoczo składają raporty o zwolnienie. Zapowiedział też czystki w BOR, straży granicznej i pożarnej. Jak powiedział, tak zrobił.

Gdy w lutym tego roku dziennikarze zbojkotowali podpisanie paktu PiS z koalicjantami, Jarosław K. oznajmił wprost: Marszałek Sejmu powinien ukarać dziennikarzy, którzy protestowali. Niby nikogo nie przestraszył, a grupa podlizuchów wylęgłaby się i bez pohukiwania, ale dziennikarze zaczęli uważać.

W marcu Elżbieta Krukówna z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przywaliła Polsatowi pół miliona za Szczukę. Szczuka naśladowała jakiś głos z Radia Maryja. Widać pomogło, gdyż później u Kuby Wojewódzkiego widziano już tylko jurorkę „Tańca z gwiazdami”...

W kwietniu ustami posła Libickiego kaczyści zaatakowali problem seksbiznesu. Burdele jeszcze trwają, ale już się boją. Wybitny poseł zapowiedział też, że przyjrzy się pod tym kątem ustawie o swobodzie działalności gospodarczej. Na razie się przygląda.

Także w kwietniu świadomy obywatel Dymkowski Krzysztof wystąpił przed szereg i doniósł na rencistę z Elbląga. Otrzymał otóż od wspomnia-nego e-mail z kaczkami i podpisem, żeby je pocałować w kupry. Rencista został wezwany na przesłuchanie i przeszukano jego mieszkanie.

Dla nas najważniejsze jest prawo i musimy do niego podchodzić bardzo poważnie. Stąd śledztwo – tłumaczyła Rudzińska z elbląskiej prokuratury.

Śledztwo zdaje się umorzono, ale renciści szukają w kodeksie paragrafu o ochronie drobiu. Mają się na baczności.

Zanim postraszono rencistę, Jarosław, brat Lecha, zapowiedział lustrację wszystkich dziennikarzy, a nie tylko redaktorów naczelnych. Nie zauważył tylko biedak, że mówi to ostatniego dnia marca. Informacja ukazała się zatem w prima aprilis. A i tak jeden redaktor tak się przestraszył, że samorzutnie przestał być redaktorem naczelnym.

W tym samym kwietniu plakat radykalnej Akcji Twórczej przedstawiający Rydzyka i Kaczyńskich nie został przyjęty na wystawę w Muzeum Plakatu. Muzeum wykazało czujność, artyści bez wystaw długo zaś nie pożyją. A przecież powinni się zorientować, co jest źle widziane, gdy w lutym została odwołana emisja filmu „O dwóch takich...” w telewizyjnej Jedynce, a w maju minister Giertych rozpoczął akcję blokowania (filtrowania) szkolnych – na razie – komputerów.

Z „Kodem da Vinci” nie poszło w maju tak łatwo, ale trzeba przyznać, że posłowie PiS i LPR próbowali.

W czerwcu wylądował na zielonej trawce szef Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli. Roman Giertych zwolnił szkodnika za to, że wydał książkę „Kompas – edukacja o prawach człowieka w pracy z młodzieżą”. Jest to publikacja zachęcająca szkoły do spotkań z organizacjami homoseksualnymi... Co prawda książka jest oficjalnym poradnikiem Rady Europy, ale nie będzie Europa pluła nam w twarz. Następny dyrektor nie będzie się już musiał bać, bo minister zapowiedział likwidację całego tego ośrodka.

Dorn zagroził lekarzom wzięciem w kamasze. Odpowiedzieli, że się nie boją, ale nasilili wyjazdy. Za granicę. Gdy dyrektor łódzkiego szpitala MSWiA nie przestraszył się i nie wyrzucił strajkujących lekarzy – jego wyrzucono. Odpowiednik łódzkiego dyrektora w Kutnie poszedł po rozum do głowy i nie dogadał się ze swoimi lekarzami. Co prawda 40 lekarzy złożyło wymówienie i szpital stanął, ale dyrektor się ostał. No bo gdzie w Kutnie szukać dyrektorskiej roboty?

Następnym razem jak do lekarza przyjdzie pacjent, doktor dobrze się zastanowi, zanim uzna go za chorego. To może być Lew Rywin lub ktoś inny, kogo władza nie lubi. Wtedy prokurator wyda postanowienie o zakazie wykonywania zawodu lekarza przez podejrzanego.

– Czy zarzut nakłaniania do wystawienia takiego zwolnienia grozi też Lwu Rywinowi?
– pytał dziennikarz „Gazety Wyborczej”.

– Nie. Nie wiadomo, jak naprawdę potoczyła się rozmowa w gabinecie – mówi prokurator Onyszczuk.

Pogróżki lecą w kierunku adwokatów, sędziów, nawet z Trybunału Konstytucyjnego. Już się coraz mniej śmiejesz. Boisz się nawet wtedy, gdy nie tobie grożą. I słusznie. Przygrażają łagiewnickim księżom, a boją się policjanci z Pcimia. Sikorski grozi, że weźmie w kamasze całą młodzież i patriotycznie wychowa, trzęsą się czemuś emeryci. Strach powoli, ale się rozlewa. Śmiech stopniowo zamiera. Jedno i drugie to prawdziwe cele Kaczyńskich.