Numer archiwalny
Blog Magdy Cień Blog Gadzinowskiego

Zapiski z burdelu

Numer: 41/2006
Autor: Urban
Strona: 2

Zapiski z burdelu

My, naród polski, wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, jesteśmy jak barani ogon. Nie wiemy, czego chcieć.

Prawo i Sprawiedliwość prowadzi z Jarosławem K. na szpicy wspaniałą, pomysłową, energiczną kampanię wyborczą na rzecz Platformy Obywatelskiej. Ktokolwiek pragnie upadku obecnej władzy, nie powinien PiS-owi przeszkadzać. Niech ich Napoleonek jeszcze powrzeszczy na wiecach. Do zaatakowania zostały mu przecież gospodynie domowe, łże-nauczycielstwo, chłopi i straż pożarna. Przywódcy PiS nie dokończyli usilnych starań, żeby młodzi i starzy, choćby nawet ślepi i głusi, oglądali wyłącznie rozwścieczoną przeciw nim TVN. Po to PiS przecież przejął telewizję publiczną, aby wyłącznie samemu sycić nią oczy i mózgi.

Braciszkowie Kaczyńscy nie mieli czasu i sposobności, by pokłócić się ze wszystkimi sąsiadami swojego kraiku. Zostali im jeszcze Czesi arogancko wobec Polski obojętni. Nie wolno oszczać tak Czechów – trzeba ich obszczać.

Żeby już nie nudzić wyliczaniem: wiele jeszcze robót PiS ma do wykonania dla Tuska. Partii (czy też raczej sprzysiężeniu) rządzącemu warto więc podarować jak najwięcej czasu. Czym później odbędą się wybory do parlamentu, tym lepiej. Chociaż bowiem PiS dużo uczyniło dla swojego samounicestwienia, wciąż jeszcze – według sondaży – może liczyć na około 20 proc. głosów. To jeden, ale nie jedyny punkt widzenia. Z drugiej bowiem strony spoglądając widać, że co tydzień PiS podporządkowuje swojemu rządowi jakąś nową instytucję lub dziedzinę życia. Jeśli porządzi, ma jeszcze do połknięcia sądy, adwokaturę, Trybunał Konstytucyjny, ogródki działkowe, Narodowy Bank Polski, szkoły wyższe, telewizje prywatne, organizacje społeczne i koniecznie rynek reklam, bo TVN się nimi pasie, a i „Gazeta Wyborcza” wciąż nie jest zrujnowana. Warto więc może przerwać PiS-owi to połykanie, zanim partia Kaczyńskich przepchnie przez Sejm ustawę o następującym brzmieniu: „Dla uporządkowania chaosu panującego na giełdzie i gwoli sprawiedliwości w gospodarce stanowi się niniejszym, że minister finansów codziennie przed 8 rano wyznaczać będzie kurs akcji każdej ze spółek giełdowych”.

Tylko z pozoru jest bowiem już nieważne, co jeszcze PiS zdoła przejąć i opanować, gdyż niebawem i tak wszystko zwróci. Dramat polega na tym, że Platforma Obywatelska – dziś oburzona imperializmem Prawa i Sprawiedliwości – z obrzydzeniem, ale zachowa dla siebie wszystkie zdobycze pokonanego kaczyzmu. Co tylko PiS urządowi, tym już na zawsze rząd rządzić będzie. Komukolwiek więc w przyszłości przyjdzie przejmować władzę, ten przejmie podboje PiS. W ten to sposób kaczyzm przeżyje kaczystów. Będzie dziedziczony podobnie jak w brytyjskiej monarchii korona. Staruszce królowej angielskiej ten metalowy kapelusz boleśnie uciska łeb, a przecież pomimo to ona nie wydłubuje z niego półkilogramowych brylantów i nie rozrzuca ich poddanym. Platforma Obywatelska będąc w opozycji nawet nie obiecuje kłamliwie, że po przejęciu władzy odda to wszystko, co ku jej szczeremu oburzeniu PiS popołykało.

Jak z wywodu wynika, źle byłoby, gdyby PiS straciło władzę, zanim do końca nie pozbawi się wzięcia u wyborców, a więc znaczenia i siły. Źle też by było, gdyby upadek rządu PiS nadmiernie się odwlekał, ponieważ ta partia zdąży uczynić wszechmogącym rząd swoich przeciwników i następców, trwale niszcząc równowagę władz oraz społeczne i gospodarcze autonomie. Szybko obalić PiS – źle. Znosić go nadal – jeszcze gorzej. Jak to zwykle w Polsce, nie ma dobrego wyjścia.

Kiedy namyślam się nad odpowiedzią na leninowskie pytanie: „Co robić?”, nasuwa się nieefektowna odpowiedź, że trzeba iść środkiem. Jeszcze przez dwa, trzy miesiące pozwolić PiS-owcom pooskarżać, kogo się da, pokrzyczeć, napsuć, posmrodzić, połknąć to i owo. A potem w wyborach za żadne skarby nie dać Platformie większości parlamentarnej. Jeśli rządową gęś się podzieli – temu udko, temu pierś, owemu skrzydełko i szyję faszerowaną – w kłótniach o kęsy zginie część popisowskiej wszechwładzy. Bałagan zawsze ratował kraj przed najgorszym. Burdel był, jest i będzie naszą ostoją i szczęściem.