
Bez obrzydzenia
W
maju 1999 r. na piechotę przekraczaliśmy z Piotrem Ikonowiczem granicę serbsko-rumuńską.
Byliśmy w Belgradzie, by zaprotestować przeciwko amerykańskim bombardowaniom
Serbii. Nie zgadzaliśmy się na taki sposób „rozwiązania” problemu Kosowa, do
dzisiaj zresztą nierozwiązanego. Pojechaliśmy wbrew stanowisku ówczesnego kierownictwa
SLD; psy na nas wieszały media sprzyjające koalicji AWS–UW. Gdy młody rumuński
pogranicznik dokładnie obejrzał nasze paszporty dyplomatyczne i przełknąłinformację,
że idziemy pieszo, bo tak lubimy, na pożegnanie rzucił galantnie i ironicznie:
„Bon voyage!”.
Z Piotrem Ikonowiczem siedziałem w ławach sejmowych przez IV kadencję. Odszedł z SLD, bo nie zgadzał się z linią ideową Leszka Millera, dziś swoim kolegą z listy wyborczej Samoobrony. Oczywiście rzec mogę, nie wybrzydzaj, Gadzina, bo ty jesteś na wspólnej liście z byłymi działaczami Unii Wolności. Partii, która w 1999 r. bombardowania Serbii popierała. Działacze UW poparliby dziś podatek liniowy – tak jak Leszek Miller, który dziś startuje ze znów „lewicowej” Samoobrony. Podatek jakże obcy Piotrowi Ikonowiczowi. I pewnie Zygmuntowi Wrzodakowi, koledze Leszka Millera i Piotra Ikonowicza z listy Samoobrony. O tym, czy podatek liniowy bliski jest Andrzejowi Lepperowi, Wandzie Łyżwińskiej czy Renacie Beger, nie wspominam. Lepper prezentował zawsze takie poglądy, jakie mu były wygodne, a obie panie zwykle zgadzały się ze swym charyzmatycznym przywódcą.
Leszek
Miller ogłosił, że chwyta się Samoobrony, bo w Sejmie chce przesłuchać Ziobrę
i stworzyć nową lewicę. Piotr Ikonowicz nową lewicę tworzył. Teraz wylądował
w partii najbardziej skomercjalizowanej politycznie.
Jeśli Ikonowicz wejdzie do Sejmu, to Samoobronę szybko porzuci. Jakieś zasady ideowe jeszcze mu chyba pozostały. Jeśli Leszek Miller do Sejmu też się dostanie, to niekoniecznie Leppera porzuci. Może startować na wicemarszałka, może zostać gwiazdą Samoobrony. Nowym Filipkiem. Aż do chwili, gdy trzeba będzie złożyć pokłon ojcu dyrektorowi Rydzykowi. O jego względy Andrzej Lepper już zabiegał i pewnie będzie zabiegał nadal. No chyba że za możliwość budowy nowej lewicy nawet to były przewodniczący SLD przełknie.
Lepper rzucił tratwę ratunkową Millerowi, bo liczy, że mu lewicowy elektorat w Łodzi do słabej Samoobrony przyciągnie. I pomoże jej przeskoczyć próg wyborczy. Dać immunitety sobie i paru osobom ze swej starej gwardii. Ikonowicz to szansa na zaistnienie Samoobrony w Warszawie. Nawet za cenę jego odejścia. Choć może w mandat Piotrka w stolicy Lepper nie wierzy. Ważne, by głosy lewicy podzieliły się.
Dzięki LiD do Sejmu może powrócić Marek Borowski, Jan Lityński, pojawić się Marian Filar i Bogdan Lis. Dzięki popularności Millera i Ikonowicza do Sejmu wejść może Zygmunt Wrzodak, Andrzej Lepper, panie Hojarska i Łyżwńska.
Jeśli znajdę się w Sejmie, to – podobnie jak Ikonowicz i Miller – deklaruję, że będę tam budował nowoczesną lewicę. Choć może się tak zdarzyć, że w wyniku rozproszenia głosów między listami LiD i Samoobrony któryś z nas albo nawet wszyscy do Sejmu nie wejdziemy.
Po 21 października okaże się, kto się chwytał tratwy ratunkowej.