Agnieszka Wołk-Łaniewska

kwiecień 18th, 2008

Co wołk robi w nocy

Posted by AWŁ in Uncategorized

Ze względu na nieczyste sumienie sen mam niespokojny. Jak każdy ćwierćinteligent oglądam wtedy telewizję. Najchętniej kanały filmowe, bo filmy się powtarzają po 30 razy i człowiek się czuje, jakby spotykał starych znajomych. Na przykład w tym tygodniu jestem po imieniu z Herkulesem Poirot oraz królem Syjamu Mongkutem.
Ale czasem pojawiają się też nowi znajomi. Francuski Canal+, na przykład, od paru dni reklamuje film o bliżej nieokreślonym tytule, który opowiada o „najstraszniejszym jak dotąd dniu XXI wieku”. Tym najstraszniejszym dniem okazuje się 11 września 2001. Jak widać, surowe konsekwencje, które USA wyciągnęły wobec Francji w związku z niedostatecznym entuzjazmem dla wojny z terrorem, nie poszły na marne. (Konsekwencje te, skądinąd, obejmowały głównie przemianowanie „frytek francuskich” na „frytki wolności”.) Osobiście, skłonna jestem uważać, iż „najstraszliwszym dniem XXI wieku” był 20 marca 2003, kiedy to posiadacz pary najmniejszych oczek świata w imię interesów naftowych swojej rodziny i przyjaciół napadł na Bogu ducha winny naród iracki, co jak dotąd kosztowało Irakijczyków ponad milion istnień ludzkich. Ale sądzę, iż większość rodaków nie będzie tu miała wątpliwości, iż najstraszliwszy – nie tylko w tym stuleciu, ale wręcz w tym millenium – był dzień 2 kwietnia 2005, godz. 21.37. W ramach sankcji za niedocenienie tego faktu przez żabojadowych propagandzistów proponuję przemianowanie „miłości francuskiej” na „miłość wolności”.
A skoro już jesteśmy przy osobach duchownych – czy zwrócili Państwo uwagę na kolejne urocze faux pas, które popełnił Pan Prezydent i jego dwór na okoliczność spotkania prezydentów Polski i Ukrainy? Otóż prowadzący spotkanie geniusz dyplomacji, Dyrektor Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta RP Mariusz Handzlik nie przywitał prawosławnego arcybiskupa Lubelskiego i Chełmskiego, JE Abla. A nie przywitał go, albowiem go nie zauważył i nie był to w żaden sposób zamierzony afront, mimo, iż zauważył katolików i grekokatolików i to nawet nie arcy. Niepozorny arcybiskup  Abel ma tak ze dwa metry w obrysie i tyleż mniej więcej wzdłuż. Nie zauważyć go to doprawdy sztuka godna dyplomaty.

kwiecień 8th, 2008

Tytułem wstępu

Posted by AWŁ in Uncategorized

Znacie taki stary dowcip o wadze pewności siebie w biznesie? Dziedzic mówi do Salomona:
– Salomon, potrzebne mi są dwa charty.
– A to się świetnie składa, bo mam akurat parkę na sprzedaż.
– A ładne są?
- Lepszych pan dziedzic nie znajdzie.
– No to biorę.
W drodze ze dworu Salomon spotyka znajomego.
– Mosze – pyta – nie wiesz przypadkiem, co to są charty?
Zadzwonił do mnie Gadzinowski. Powiedział, że reformujemy stronę internetową, będziemy multimedialni, interaktywni i w ogóle nowocześni i w związku z tym będę pisać bloga.
Pewnie, że będę. Jestem za nowoczesnością.
Tylko, cholera, blog to coś jakby pamiętnik. W pamiętniku umieszcza się refleksje i obserwacje. A ja tymczasem jestem osobą kompletnie bezrefleksyjną, a obserwuję głównie telewizor.
W tej sytuacji zdecydowałam się na telefon do przyjaciela. W błyskawicznie wykonanej sondzie telefonicznej nt. „o czym miałabym pisać bloga” uzyskałam następujące odpowiedzi:
„O wszystkim” – 32 proc.
„O pieprzeniu” – 26 proc.
„O tym, co ci ostatnio opowiedzieli przy gorzale” – 16 proc.
„O tym, jak przyroda budzi się do życia” – 1 proc.
„Pogięło cię???” – 25 proc.
W tej sytuacji pozostanę jednak przy polityce.
W razie, jakbym potrzebowała inspiracji, sięgnę do nowopowstałego prawicowo-konserwatywnego blogoportalu pn. „Polska XXI”, założonego przez Rokitę, Ujazdowskiego i Dutkiewicza. Trzem tym mężom stanu przyświecał szlachetny zamysł, zdefiniowany – także na portalu „polskaxxi” – przez Jadwigę Staniszkis: „Jak twierdzą sami jego twórcy, pragną prowadzić debatę publiczną wolną od egoizmu partyjnego i złych skutków marketingu politycznego”.
Skutki uprawianej w ten sposób debaty widać w poście Rafała Matyji: „Podstawowym zadaniem partii politycznych powinno być przenoszenie zróżnicowanych opinii, potrzeb i interesów obywateli na forum instytucji państwowych – przede wszystkim parlamentu i rządu – i kształtowanie w sposób odpowiedzialny polityki tych instytucji”.
Niniejszym obiecuję, że będę uprawiać blogerstwo politycznie egoistyczne, partyjnie partykularne, w najwyższym stopniu podatne na marketing oraz całkowicie nieodpowiedzialne. Może to – dla odmiany – da się czytać.