- Musicie go trzymać? - zapytał premier Roland Kieł i skrzywił się jak po wypiciu soku z cytryny.
- Nie krzyw się, bo zrobią ci się zmarszczki i nawet fotoszopem ich nie wykasujemy - powiedział minister Sławek Kowalski odpowiedzialny za wizerunek medialny premiera. - Pamiętaj, że niedługo wchodzimy w intensywny czas kampanii i musisz wyglądać supermedialnie.
- Krzywię się na myśl o tym, że podtrzymujemy na stołku tego faszystę Farafafę, prezesa publicznego telewizorka. - Kieł wciąż się krzywił.
- Nie krzyw się, Ronek! - krzyknął minister Tomek Turecki, też odpowiedzialny za kształtowanie i utrzymywanie dobrego wizerunku premiera w mediach.
- Krzywię się, bo nie cierpię faszystów - zapewnił Kieł. - Nie cierpię ich jako ideowy liberał i jako dawny pacyfista. Ci pieprzeni faszyści wciągnęli mi dziadka do wojska. Powiem wam, że czasem faszyści denerwują mnie bardziej niż komuniści.
- Napij się - poradził minister Rafał Samoliński, również odpowiedzialny za pozytywne kształtowanie dobrego wizerunku premiera w mediach. - I pamiętaj, że nasz Wielki Brat zza oceanu zawsze miał w Ameryce Łacińskiej wielu skurwysyńskich dyktatorów, ale to byli jego skurwysyńscy dyktatorzy. Prezes Farafafa to wał, ale zamiast się krzywić, powtarzaj sobie, że to nasz wał.
- Jak to nasz? Były faszysta nasz? - irytował się premier. - Nalej mi, bo, kurna, znów zacznę się krzywić!
- Nie masz się co krzywić - mówił Kowalski, gdy Turecki pośpiesznie napełniał kielichy. - Takie na przykład hieny są obrzydliwe, ale pełnią ważną funkcję w ekosystemie, bo eliminują niepotrzebną zwierzynę. Chorą i słabą. Pozostają jednostki najsilniejsze, przystosowane do trudnych warunków niewidzialnej ręki rynku w dżungli.
- Chcesz powiedzieć, że faszysta Farafafa jest niewidzialną ręką rynku w dżungli publicznego telewizorka? - spytał Roland.
- Oczywiście. - Samoliński przejął odpowiedź z ust Kowalskiego, aby Kowalski mógł spokojnie się napić. - Faszysta Farafafa właśnie wywalił z roboty w publicznym telewizorku sześciuset dziennikarzy. I do kogo media mają pretensje?
- Do faszysty Farafafy? - z niedowierzaniem zapytał Kieł.
- Bingo! Bingo, Ronku! - zaśmiał się Kowalski. - Wszystkie mejnstrimowe media będą rąbać faszystę Farafafę, a tak naprawdę on robi dla nas kawał dobrej restrukturyzacyjnej roboty. On teraz wywala sześćset osób, za miesiąc wywali następny tysiąc. Odchudzi firmę na maksa. I wtedy żaden Napierski z lewicy, żaden Problemik z chłopskiej Partii Młodego Kargula nie zarzuci nam, że dajemy za mało na publiczny telewizorek. Jeszcze dwa, trzy miesiące panowania faszysty i problem mediów publicznych będziemy mieli z głowy!
- Czyli przestaną po mnie jeździć za to, że nie chciałem dać kasy na publiczny telewizorek? - zapytał premier z nadzieją w głosie.
- Przestaną, bo nasz faszysta zrówna publiczne media do poziomu gleby. Jak ideowy liberał - wyjaśnił Samoliński.
- No to zdrowie faszysty! - Kieł wzniósł toast i pierwszy raz tego dnia się uśmiechnął.
cdn.