- Mówią, że jesteśmy śmiertelnymi wrogami - ostrożnie powiedział Wojtek Ojejniczak, lider małej lewicowej partii, która ostatnio zrobiła się jeszcze mniejsza.
- Rzeczywiście tak mówią - równie ostrożnie odpowiedział Grześ Popieralski, wicelider zmniejszającej się partii lewicowej. - Wrogami na śmierć i życie.
- Mówią też - ciągnął Ojejniczak - że nasza wzajemna wrogość doprowadzi partię do marginalizacji.
- Nasza partia już jest zmarginalizowana - westchnął Popieralski. - A przez to, że ze sobą rywalizujemy, zmarginalizuje się jeszcze bardziej.
- Tak mówią wrogowie naszej partii: Młynarz, Piękniewicz, Aleksis…
- Nie tylko wrogowie… Tak mówi były Pierwszy Obywatel Oleksander Olecki, a także jego przyjaciel, redaktor Adaś Pikwik z “Gazety Wybiórczej”.
- Da się też słyszeć głosy, że powinniśmy ogłosić zawieszenie broni i na powrót zjednoczyć lewicę. - Ojejniczak spojrzał uważnie na Popieralskiego.
- Nie, nie, nie! - zaprotestował Popieralski. - Zjednoczenie już było i nic z tego nie wyszło. Teraz obowiązuje opcja dzielenia lewicy.
- Prawda, obowiązuje… - zgodził się Wojtek. - Ciekawe, do czego to doprowadzi?…
- Wiadomo, do czego. Do zaniku lewicy.
- Zaniku?
- Zaniku! Do likwidacji, atrofii, niebytu!
Obaj zdali sobie sprawę, że to, co mówi Grześ, faktycznie zagraża lewicy.
- No to cześć - powiedział chłodno Ojejniczak.
- Cześć - jeszcze chłodniej odpowiedział Popieralski. - Niech się święci Pierwszy Maja.