<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>

<channel>
	<title>Magda Cień</title>
	<atom:link href="http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.nie.com.pl/magdacien</link>
	<description>Druga dekada</description>
	<pubDate>Fri, 04 Dec 2009 13:31:40 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>4 grudnia 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=445</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=445#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Dec 2009 13:31:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=445</guid>
		<description><![CDATA[- Kurna - westchnął premier Roland Kieł i rozejrzał się dookoła. - Gdzie ja jestem?
- U siebie - mruknął minister Tomek Turecki.
- W domu? W którym? - Po pustej głowie premiera przebiegło zdziwienie.
- Jesteś bezpieczny. W hotelu. Czystym. Bez mediów. Właściciel to nasz kolo - pomimo obolałej głowy referował Turecki.
- Kto jeszcze jest? - spytał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Kurna - westchnął premier Roland Kieł i rozejrzał się dookoła. - Gdzie ja jestem?</p>
<p>- U siebie - mruknął minister Tomek Turecki.</p>
<p>- W domu? W którym? - Po pustej głowie premiera przebiegło zdziwienie.</p>
<p>- Jesteś bezpieczny. W hotelu. Czystym. Bez mediów. Właściciel to nasz kolo - pomimo obolałej głowy referował Turecki.</p>
<p>- Kto jeszcze jest? - spytał Kieł wysuszonym głosem.</p>
<p>- Waśka - odpowiedział Turecki. - Poszedł poszukać piwa.</p>
<p>- Piwa nieeee&#8230; - jęknął premier i beknął z wrażenia. - Patrzeć na piwo nie mogę.</p>
<p>- To zamknij oczy - usłyszeli głos ministra Waśki O&#8217;Stapowicza, który wtoczył się do pokoju ze zgrzewką browaru pod pachą. Sprawnie otworzył puszki i podał każdemu po jednej.</p>
<p>- Mam pić? - zapytał premier, czując wstręt i pragnienie jednocześnie.</p>
<p>- Piwo z rana jak śmietana - zarekomendował Waśka, a Tomek potwierdził rekomendację ciężkim skinieniem głowy.</p>
<p>- Obiecałem sobie, że już nie będę pił - powiedział premier i pociągnął z puszki.</p>
<p>- Publicznie obiecałeś, że wypijesz całą beczkę - przypomniał Turecki. - Pięciuset górników słyszało.</p>
<p>- Pięciuset? - zdziwił się Roland. - To jeszcze tylu górników mamy w kraju? Myślałem, że wyemigrowali&#8230; Chociaż wczoraj rzeczywiście było ich sporo.</p>
<p>- Przyszli, bo chcieli zobaczyć popularnego premiera - schlebiał premierowi O&#8217;Stapowicz. - Byli też emeryci i renciści.</p>
<p>- Jak było? Jak wypadłem? - spytał premier.</p>
<p>- Znakomicie! Kupiłeś ich od razu - ożywił się Turecki. - Zwłaszcza jak powiedziałeś, że szanujesz ich, bo zawsze dotrzymują słowa.</p>
<p>- Tak powiedziałem? - zdziwił się Kieł. - Musiałem być faktycznie naprany. Co jeszcze mówiłem?</p>
<p>- Że w młodości piłeś tu piwo z górnikami, no to oni zaprosili cię na beczkę. Dałeś słowo, że wypijesz ją sam. - Tomek rekonstruował minione wydarzenia.</p>
<p>- Dotrzymałem słowa?</p>
<p>- Kurna! Jak nigdy! - zawołał Turecki. - Trochę z Waśką pomogliśmy ci w osuszeniu beczułki, ale ciągnąłeś jak smok. I lałeś równo.</p>
<p>- Gdzie? Sprofanowałem coś? - zaniepokoił się Roland.</p>
<p>- Spoko, kibelek był pod bokiem. Ale urywałeś się nam, bratałeś się, klepałeś po plecach, dobrze, że żadnej babki nie było, gejowni też nie zauważyłem - opowiadał Tomek.</p>
<p>- Wszystko przez to, że towarzyski, kurna, jestem - rzekł premier i skończył piwo.  - Co jeszcze im obiecałem? Słowo komuś dałem? Kamery były?</p>
<p>- Nie wiemy. Stale konferowałeś w kiblu. Gadałeś jak Walitłok. A tam są kamery przemysłowe&#8230; - odparł Turecki, zanim ugryzł się w język.</p>
<p>- Mieliście mnie pilnować, łachy! wczoraj dajcie whisky, a nie te szczyny! - warknął Kieł.</p>
<p>cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=445</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>3 grudnia 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=444</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=444#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Dec 2009 19:11:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=444</guid>
		<description><![CDATA[- W co ty sobie lecisz? - zawarczał Paweł Kurkiewicz, lider Prawej Sprawiedliwości, zaraz po tym, jak zdyszany wpadł do gabinetu swojego brata Gawła, z zawodu Pierwszego Obywatela.
- Ykhkhkhkhkh! - zakaszlał Gaweł i sięgnął po chusteczkę higieniczną.
- Nie harkaj mi tu, tylko odpowiadaj, gdy pytam! Kto ci kazał gnić w łóżku? - spytał Paweł.
- Yyyykhkhkhkh! [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- W co ty sobie lecisz? - zawarczał Paweł Kurkiewicz, lider Prawej Sprawiedliwości, zaraz po tym, jak zdyszany wpadł do gabinetu swojego brata Gawła, z zawodu Pierwszego Obywatela.</p>
<p>- Ykhkhkhkhkh! - zakaszlał Gaweł i sięgnął po chusteczkę higieniczną.</p>
<p>- Nie harkaj mi tu, tylko odpowiadaj, gdy pytam! Kto ci kazał gnić w łóżku? - spytał Paweł.</p>
<p>- Yyyykhkhkhkh! - odkaszlnął Pierwszy Obywatel. - Lekarz&#8230; całe konsylium lekarskie. Mam podejrzenie ogólnego osłabienia organizmu, czyli wstępne stadium świńskiej grypy.</p>
<p>- Masz stadium lenistwa! Totalnego olewactwa! - warknął prezes Prawej Sprawiedliwości.</p>
<p>- Jakiego lewactwa? Jestem uczciwym prawicowym chadekiem, choć z silną wrażliwością społeczną - mamrotał Gaweł, pociągając nosem.</p>
<p>- Olewactwa, a nie lewactwa! Lenistwa! - wydarł się Paweł.</p>
<p>- A widzisz! Sam słyszysz, że choroba padła mi również na słuch. Muszę wirusa przeleżeć w łóżeczku. - Pierwszy Obywatel przykrył się kołdrą aż po brodę.</p>
<p>- Wstawaj z tej kozetki! - rozkazał brat Paweł i zerwał kołdrę z brata Gawła. Nagle oczy mu zabłysły jak myśliwemu widzącemu czarnego nosorożca na safari. - Mam cię!</p>
<p>- Mamcia? Mamcia kazała mi leżeć. Moja Maryjka też. I jeszcze Gosia Pajda&#8230;</p>
<p>- Mam cię, ochlaptusie! A to co jest ? - zakrzyknął Paweł i triumfalnie potrząsnął wyciągniętą spod kołdry butelką.</p>
<p>- Lekarstwo - skłamał Gaweł.</p>
<p>- Gówno, a nie lekarstwo! To wódka! Przecież umiem czytać&#8230; - Prezes spojrzał na nalepkę. - Nawet po ruchalsku!</p>
<p>- To lekarstwo - upierał się Pierwszy Obywatel. - I nie ruchalskie, tylko nasze bratnie. Ukraińskie. Strategiczny partner. Sam Pierwszy Obywatel Pryszczenko mi przysłał. Dobre! Miodowe z piercem, czyli z papryką.</p>
<p>- Ale to ma czterdzieści procent! Nosorożca może zabić! - irytował się brat Paweł.</p>
<p>- Może nosorożca, ale nie mnie. Mnie pomaga. Odstresowuje mnie. A mam się czym stresować. W Dużym Pałacu nie da się żyć. Na pewno stoi na złej żyle. Mój ukochany Tytus zmarł. - Wspomnienie ulubionego teriera szkockiego pobudziło stres u Pierwszego Obywatela, który odruchem psa Pawłowa zaczął węszyć za flaszką.</p>
<p>Paweł przycisnął butelkę do piersi, ale Gaweł pogmerał w pościeli i wydobył z niej kolejną. Wypił z gwinta, nie zważając na zdumiony wzrok brata.</p>
<p>- Od razu lepiej - zamruczał Pierwszy Obywatel. - I kaszel ustał&#8230; Wracając do tematu, to dupy mi nie zawracaj. Żadnych spotkań z górnikami, pielęgniarkami, wiecznie strajkującymi stoczniowcami, a przede wszystkim lekarzami. To wszystko grupy podwyższonego ryzyka. Niech się Kieł wystawia. Ja jeszcze dzień, dwa tu sobie poleżę, parę kwitów podpiszę i spadam nad morze. Kuracja jodem.</p>
<p>- A co z kampanią wyborczą? - zapiszczał Paweł.</p>
<p>- Jestem na chorobowym, mam el cztery - odrzekł Gaweł. - Nie będę się szarpał, życia ryzykował. A poza tym cała ta twoja polityka przestaje mnie kręcić.</p>
<p>Paweł popatrzył na flaszkę i nagle zapragnął się odstresować.</p>
<p>cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=444</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>2 grudnia 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=443</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=443#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Dec 2009 13:08:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=443</guid>
		<description><![CDATA[- Co słychać? - pytał Zbyszek Bułkowski kolegów z Platformy, ale nikt mu nie odpowiadał. Jeden mruczał coś pod nosem, drugi fukał jak marcowy kot, inny odwracał się na pięcie i odchodził szybkim krokiem, kolejny spuszczał wzrok i przestępował z nogi na nogę, jak gdyby chciało mu się siku.
- Co, do kurwy nędzy, nikt nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Co słychać? - pytał Zbyszek Bułkowski kolegów z Platformy, ale nikt mu nie odpowiadał. Jeden mruczał coś pod nosem, drugi fukał jak marcowy kot, inny odwracał się na pięcie i odchodził szybkim krokiem, kolejny spuszczał wzrok i przestępował z nogi na nogę, jak gdyby chciało mu się siku.</p>
<p>- Co, do kurwy nędzy, nikt nie chce ze mną gadać?! - zawołał po wejściu do gabinetu swego następcy, czyli Grzecha Szetyny. - Parszywy jestem? Trędowaty? Chory na świńską grypę?!</p>
<p>- Coś w tym rodzaju - odparł Szetyna, nie przestając przeglądać papierów leżących na biurku. - Przez ciebie wyleciałem z rządu i teraz muszę grzebać się w tym gównie.</p>
<p>- Grzebiesz się przez Nabiałka, a nie przeze mnie - hardo odpowiedział Bułkowski. - Zostałem w to wszystko wrobiony i dopóki niezawisły sąd&#8230;</p>
<p>- Sranie w banię! - przerwał mu Grzechu. - Zostaw sobie te opowieści dla komisji pościgowej. Dla mnie, dla premiera i dla całej Platformy jesteś trupem i cuchniesz.</p>
<p>Zbyszek odruchowo powąchał pachę.</p>
<p>- Przecież to jest lincz&#8230; - jęknął. - Poskarżę się do Sztrasburga, nie można skreślać człowieka tylko za to, że się z kimś spotkał na stacji benzynowej&#8230;</p>
<p>- Żegnam! - warknął Szatyna. - Bo wezwę straż&#8230;</p>
<p>Bułkowski nie chciał słyszeć reszty. Wyszedł rozżalony i już kierował kroki w stronę restauracji parlamentarnej, gdy zastąpiła mu drogę minister Julcia Jupitera.</p>
<p>- Cześć, Zbyszku - powiedziała tak ciepło, że Bułkowskiemu aż opadła szczęka. - Dobrze, że już wróciłeś. Mnóstwo pracy w parlamencie&#8230; Ja też mam huk roboty, bo korupcja się pleni jak perz.</p>
<p>- Jak co? - głupio spytał Zbyszek.</p>
<p>- Perz, taki chwast&#8230; - odrzekła Jupitera. - Albo jak oset lub łopian. Kiedy stajesz przed komisją pościgową?</p>
<p>- No, zasadniczo&#8230; Nie za bardzo&#8230; W zasadzie&#8230;</p>
<p>- Musisz się śpieszyć, bo wiesz, macie czas tylko do lutego - wesoło powiedziała Julcia. - No na razie, muszę już lecieć.</p>
<p>- Zaczekaj jeszcze moment&#8230; - poprosił Bułkowski. - Dlaczego ty ze mną rozmawiasz tak&#8230; normalnie? Przed chwilą Grzechu Szetyna powiedział, że jestem politycznym trupem i moje miejsce jest na cmentarzu&#8230;</p>
<p>- Grzechu ma stres, bo przestawia się z roboty rządowej na parlamentarną i nie ma czasu kopać piłki - rzeczowo odpowiedziała Jupitera. - To samo ma Sławek Kowalski i Rafał Samoliński. Trzeba trochę poczekać, aż się zaadaptują. Czuję, że nastąpi to już wkrótce, bo wrócili do porannego popijania.</p>
<p>Julcia obciągnęła żakiet i zniknęła za rogiem. Zbyszek stał oszołomiony.</p>
<p align="center">***</p>
<p>- Nagrałaś? - spytał Szetyna.</p>
<p>Jupitera zaczęła ściągać z siebie okablowanie.</p>
<p>- Co mogłam, to nagrałam, ale nie był zbyt rozmowny. Jest przybity i zahukany. Narzekał, że nazwałeś go trupem.</p>
<p>- Zatrzymaj dyktafon i mikrofony i spróbuj jeszcze raz - polecił Grzechu. - Pierwszy krok już wykonałaś: nabrał do ciebie zaufania. Teraz czas na następne posunięcie. Chcę wiedzieć wszystko, co on wie, żebym mógł przygotować swoją linię obrony. Kumasz?</p>
<p>Julcia skinęła głową jak zastępca szeryfa z amerykańskiego filmu.</p>
<p align="right">cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=443</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>1 grudnia 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=441</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=441#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 11:24:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=441</guid>
		<description><![CDATA[- Co zrobić z Nabiałkiem? - spytał premier Roland Kieł, spoglądając na swych ministrów od wizerunku: Tomka Tureckiego i Waśkę O&#8217;Stapowicza.
- Ożenić z jakąś Izabel - zaśmiał się Turecki. - Niech skończy jak nasz atrakcyjny Kazimierz.
- Nie róbcie sobie jaj, to poważna sprawa - rzekł zmartwiony premier.
- Jak poważna, to można roztoczyć przed nim poważną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Co zrobić z Nabiałkiem? - spytał premier Roland Kieł, spoglądając na swych ministrów od wizerunku: Tomka Tureckiego i Waśkę O&#8217;Stapowicza.</p>
<p>- Ożenić z jakąś Izabel - zaśmiał się Turecki. - Niech skończy jak nasz atrakcyjny Kazimierz.</p>
<p>- Nie róbcie sobie jaj, to poważna sprawa - rzekł zmartwiony premier.</p>
<p>- Jak poważna, to można roztoczyć przed nim poważną perspektywę - odparł O&#8217;Stapowicz.</p>
<p>- Jaką? - zaniepokoił się Kieł.</p>
<p>- Choćby prezesa banku emisyjnego - odrzekł Waśka, niepokojąc się niepokojem w głosie premiera. - Nie teraz, za parę lat&#8230;</p>
<p>- Tego chciałbym uniknąć - powiedział z namysłem Roland. - Dobrze znacie Nabiałka?</p>
<p>- Ja jeszcze go kumam ze studiów na Wybrzeżu - pochwalił się Turecki. - Zawsze fajny kolo był.</p>
<p>- Kolo fajny, ale co sądzicie o jego przydatności zawodowej? - Kieł popatrzył na Waśkę.</p>
<p>- Media donoszą, że fachowiec - odpowiedział ostrożnie O&#8217;Stapowicz, uważnie obserwując twarz premiera. - Ale nie wszystko, co w mediach, jest prawdą.</p>
<p>- Polej, Waśka&#8230; - Kieł westchnął głęboko jak na ruskim romansie.</p>
<p>Waśce nie trzeba było dwa razy powtarzać. Sprawnymi ruchami wyjął zakamuflowanego łyskacza i równie sprawnie rozlał. Sprawność ta nikogo nie dziwiła. O&#8217;Stapowicz był przecież ministrem.</p>
<p>- Zdrowie Jerzego Mariana Nabiałka! - wzniósł toast Kieł i bez zwłoki wprowadził ciepełko zimnego łyskacza do spracowanego organizmu.</p>
<p>- A ja Nabiałka znam jeszcze z podwórka - zebrało się na zwierzenia premierowi. - Zawsze był dobrym kolegą. Polej!</p>
<p>Waśka polał z meniskiem, po ministersku.</p>
<p>- Ale Jurek Maniek miał pecha - ciągnął Kieł. - Gdy graliśmy w piłkę, to waląc na bramę, zwykle trafiał w okienko. A ściślej mówiąc, w okno mieszkania sąsiadki, przyjaciółki mojego dziadka z wojska, razem byli na froncie wschodnim. I kto miał wtedy przesrane? Ja!</p>
<p>- Poleję. - O&#8217;Stapowicz wykazał się profesjonalizmem.</p>
<p>- Na studiach pech go nie opuszczał - kontynuował coraz bardziej wstawiony premier. - Ja ściągałem, a on wpadał. Bzykaliśmy jedną panienkę; jemu pękła guma, padło na mnie, dobrze, że on chciał się żenić, za to ona wyemigrowała do Kanady, Nabiałek zawsze pysk miał paskudny. Potem Krok zrobił go premierem, bo wiedział, że Nabiałek rząd rozpierdzieli, a Krok chciał wtedy rządów silnej ręki z generałem Wałachem i swoim Mietkiem. Potem Nabiałek kierował kampanią wyborczą naszego Kongresu Aferałów i nie weszliśmy do parlamentu. Następnie dostał robotę w zagranicznym banku, w dziale likwidacji oddziałów zamiejscowych. Sprawdził się, to zrobiliśmy go prezesem dużego banku. Zdążył zrobić z niego średni bank, zanim wypieprzyli go zagraniczni udziałowcy. Nabiałek potrafi wszystko spieprzyć, zredukować, zdołować. Nawet brody, która zakrywała jego szpetną gębę, nie donosił.</p>
<p>- To zróbmy go Pierwszym Obywatelem - czknął po kolejnej kolejce Waśka. - A pan premier zostanie premierem.</p>
<p>- Genialne! Kanclerska głowa&#8230; - z uznaniem pokręcił głową Kieł i poczuł szum ukochanego Bałtyku.</p>
<p>cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=441</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>30 listopada 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=440</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=440#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 13:54:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=440</guid>
		<description><![CDATA[- To smarkacz - orzekła Hienna Gronkowiec-Walcowata, z ramienia Platformy sprawująca funkcję sołtysa stolicy. - Wygram z nim w cuglach.
- Czyżby? - syknęła Julcia Jupitera, ministerka od korupcji. - Jest przystojny, wysportowany, a ta jego klata&#8230;
- Ja też schudłam ostatnio - pochwaliła się Walcowata. - Jeżdżę na rowerze stacjonarnym, jem mnóstwo warzyw i piję wodę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- To smarkacz - orzekła Hienna Gronkowiec-Walcowata, z ramienia Platformy sprawująca funkcję sołtysa stolicy. - Wygram z nim w cuglach.</p>
<p>- Czyżby? - syknęła Julcia Jupitera, ministerka od korupcji. - Jest przystojny, wysportowany, a ta jego klata&#8230;</p>
<p>- Ja też schudłam ostatnio - pochwaliła się Walcowata. - Jeżdżę na rowerze stacjonarnym, jem mnóstwo warzyw i piję wodę bez gazu. Współpracownicy mówią, że wyglądam dostojnie i elegancko.</p>
<p>- Pochlebcy! Przecież ci nie powiedzą, że wyglądasz jak podstarzała bufetowa! - kpiła Jupitera. - Zrobiłam sondę wśród znajomych i mówię ci, Hieniu, Wojtek Ojejniczak ma spore szanse, zwłaszcza u kobiet. Ty natomiast&#8230; Co ci będę mówić? Słono zapłacisz za rozkopaną Warszawkę, za korki, buspasy i resztę twoich drogowych wynalazków.</p>
<p>- Wygram, bo wygrywa ten, co ma więcej pieniędzy na kampanię - odparła poirytowana Gronkowiec. - Wojtek oraz jego lewica nie mają kasy, a ja zdążyłam co nieco odłożyć z budżetu miasta.</p>
<p>Choć argument brzmiał przekonująco, Julcia tylko pokręciła głową&#8230;</p>
<p align="center">* * *</p>
<p>- Wojtek? - parsknął Paweł Poncjusz, poseł Prawej Sprawiedliwości, szykowany na sołtysa Warszawki. - Za chudy w uszach!</p>
<p>- No, nie wiem&#8230; - rzekł wicelider partii Edgar Małgosiewski zwany Małgosią. - Ojejniczak potrafi zrobić sobie niezły pi-ar.</p>
<p>- Że się rozebrał i pokazał klatę? - spytał Poncjusz. - Nie rozśmieszaj mnie, to dobre dla kucht i pomocy domowych, a nie dla świadomego stołecznego elektoratu. Poza tym Wojtek jest z prowincji, a my tu w Warszawce nie lubimy elementu napływowego.</p>
<p>- Całe to miasto jest jednym wielkim elementem napływowym - nie zgodził się Małgosia. - Dlatego Wojtek ma duże szanse. Stanowi przykład udanej kariery, o jakiej marzy każdy przyjezdny. Dla wielu tysięcy ludzi jest swoim chłopem, któremu się udało.</p>
<p>- Awans społeczny z Łowicza do Brukselki&#8230; - prychnął Poncjusz pogardliwie.</p>
<p>- Żebyś wiedział! A pewność siebie niejednego już zgubiła!</p>
<p>Paweł zamyślił się.</p>
<p>- Wojtek to golas - rzekł w końcu. - Nie ma kasy na kampanię. A mi prezes obiecał środki z tajnego funduszu wyborczego.</p>
<p>- Ojejniczak nie potrzebuje dużo forsy - powiedział Małgosiewski. - Dziennikarze go lubią, a dziennikarki wprost za nim przepadają. Każda chciałaby potrzymać go za rękę i pomóc, bo jest taki uroczy, a w walce z gigantami takimi jak ty czy Walcowata stoi, jak się wydaje, na przegranej pozycji.</p>
<p>- Ja też jestem uroczy! - zawołał Poncjusz. - Wszystkie nasze posłanki mi to mówią.</p>
<p>- Dla tych pasztetów nawet ja jestem uroczy - zarechotał Edgar. - W plebiscytach na najbardziej męskiego polityka Wojtek zwykle zajmuje pierwsze albo drugie miejsce. A ty?</p>
<p>- Drugie? - zainteresował się Paweł. - A kto jest pierwszy, jak Ojejniczak jest drugi?</p>
<p>- Premier Leszek Młynarz, były lider lewicy. Ten, który wie, że prawdziwego mężczyznę poznać po tym, jak kończy - odparł Małgosia.</p>
<p>- Dobra, przełamię się, pokonam obrzydzenie i zwrócę się do Młynarza, żeby mi udzielił kilka lekcji męskości - rzekł Poncjusz. - A wtedy pokonam Wojtka w przedbiegach!</p>
<p>- Pokonasz albo nie pokonasz&#8230; - Małgosiewski pokręcił głową.</p>
<p align="right">cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=440</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>27 listopada 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=439</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=439#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Nov 2009 06:58:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=439</guid>
		<description><![CDATA[- Nabiałek, Nabiałek, Nabiałek&#8230; Wszędzie Nabiałek - mamrotał były wicepremier Grzegorz Szetyna, zredukowany do niewdzięcznej roli przewodniczącego klubu parlamentarnego Platformy. - Człowiek lodówkę otworzy, a tam też Nabiałek.
- To prawda - usłyszał cichy głos z mrocznego kąta gabinetu.
- Kto mówi? - Szetyna poruszył się, lekko przestraszony.
- Ja - usłyszał ciepło brzmiący głos. - Wzywał mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Nabiałek, Nabiałek, Nabiałek&#8230; Wszędzie Nabiałek - mamrotał były wicepremier Grzegorz Szetyna, zredukowany do niewdzięcznej roli przewodniczącego klubu parlamentarnego Platformy. - Człowiek lodówkę otworzy, a tam też Nabiałek.</p>
<p>- To prawda - usłyszał cichy głos z mrocznego kąta gabinetu.</p>
<p>- Kto mówi? - Szetyna poruszył się, lekko przestraszony.</p>
<p>- Ja - usłyszał ciepło brzmiący głos. - Wzywał mnie pan, panie premierze.</p>
<p>- Nie jestem premierem i nie wiem, czy kiedykolwiek nim będę - jęknął Szetyna podobnie jak wiecznie jęczący były marszałek parlamentu Ludwik Horn. - Byłem wicepremierem i zostałem kozłem ofiarnym. Dla dobra Ronka Kieła.</p>
<p>- Wiem - zgodził się ciepły głos. - Wiem też, że to Jerzy Marian Nabialek podsunął premierowi Kiełowi pomysł zrobienia z pana osła ofiarnego. Iście szatański pomysł&#8230;</p>
<p>- Skąd pan wie? Jest pan pewien? - zainteresował się Szetyna.</p>
<p>- Moim obywatelskim obowiązkiem jest wiedzieć - odparł głos - a moim zawodowym obowiązkiem jest dzielić się taką wiedzą.</p>
<p>- A, to pan, panie generale&#8230; - Twarz Grzegorza rozjaśniła się. - Proszę podejść. Wszedł pan tu tak niepostrzeżenie&#8230;</p>
<p>- Moim zawodowym obowiązkiem jest wchodzić i wychodzić niepostrzeżenie - rzekł głos i po chwili zmaterializował się w postać płci męskiej. Ubranej w garnitur ze szkockiej wełny i angielskim kroju. Zamiast krawata, wysoką szyję gościa osłaniał fular. Mężczyzna mógł mieć zarówno czterdzieści, jak i sześćdziesiąt pięć lat. Stał dziarsko, wpierając się na mahoniowej laseczce zakończonej gałką z kryształu górskiego.</p>
<p>„Tak wygląda legendarny generał Prawicki - pomyślał Szetyna. - Słynny as komuszej bezpieki. Znany kiedyś pod nazwiskami Lewicki, Warski, Sawicki, wcześniej jako pułkownik Antonow&#8230;&#8221;.</p>
<p>- Jeszcze wcześniej nosiłem nazwisko Prochorow-Plunge - rzekł z uśmiechem generał.</p>
<p>- Czyta pan w moich myślach! - wykrzyknął zdumiony Szetyna.</p>
<p>- Czytam. Skończyłem akademię razem z najwybitniejszymi kagiebowszczykami. Sam profesor Manczarski, Feliks Edmundowicz, uczył nas tej sztuki. Uroczy staruszek. Zachował przytomność umysłu po dwudziestu latach Kołymy. Oskarżono go o próbę przekopania tunelu Bombaj-Picunda. Zrehabilitowano po czterdziestu latach. Prawda zawsze zwycięży.</p>
<p>- To prawda. Musimy dotrzeć do prawdy. A co pan teraz robi, generale? - spytał Grzegorz.</p>
<p>- Edwajser jestem. Sowietnik. Doradzam w branży informacyjnej. Muszę dorabiać, bo obciął mi pan emeryturę. Co wam kilku starych bezpieczniaków przeszkadzało? - Generał wciąż się uśmiechał.</p>
<p>- Sorry, to był błąd. Uległem podszeptom młodych radykałów. Antykomuszym stereotypom. Człowiek całe życie uczy się na błędach - mamrotał Szetyna.</p>
<p>- Pomogę panu, przyszły panie premierze, bo wyczułem w panu bratnią duszę, a my, ludzie służby, musimy sobie pomagać. Dotrę do prawdy o Nabiałku. Prawdy, na jakiej panu zależy - powiedział generał. - A potem wspólnie ją upowszechnimy.</p>
<p>- A co w zamian? - trzeźwo zapytał były wicepremier.</p>
<p>Prawicki uśmiechnął się szatańsko.</p>
<p>cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=439</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>26 listopada 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=438</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=438#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 07:30:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=438</guid>
		<description><![CDATA[- Ja cię pierniczę&#8230; - wzdychał premier Roland Kieł, oglądając z każdej strony butelkę whisky przyniesioną przez Józefa Mariana Nabiałka, byłego premiera i od teraz byłego już prezesa banku. - Musiała kosztować z dwie stówy&#8230;
- Czterysta. - Nabiałek wydął wargi. - Ełro.
- Nieważne, ile kosztuje, ważne jak smakuje - zrymował minister Michał Mini, szef doradców [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Ja cię pierniczę&#8230; - wzdychał premier Roland Kieł, oglądając z każdej strony butelkę whisky przyniesioną przez Józefa Mariana Nabiałka, byłego premiera i od teraz byłego już prezesa banku. - Musiała kosztować z dwie stówy&#8230;</p>
<p>- Czterysta. - Nabiałek wydął wargi. - Ełro.</p>
<p>- Nieważne, ile kosztuje, ważne jak smakuje - zrymował minister Michał Mini, szef doradców premiera. - Ronek, długo masz zamiar się jej przyglądać?</p>
<p>Premier otrząsnął się, odkorkował flaszkę i ostrożnie, aby nie uronić kropelki, polał do szklanek.</p>
<p>- Twoje zdrowie - zwrócił się do Nabiałka. - Wciąż nie mogę zrozumieć, jak można zrezygnować z takiej roboty i z takiej kasy&#8230;</p>
<p>- Są wartości większe od kasy - nieoczekiwanie odpowiedział Mini. - Co nie, Józek?</p>
<p>- Odłożyłem tyle, że teraz mogę sobie pozwolić na kultywowanie hobby - rzekł Nabiałek.</p>
<p>- Czyli? - spytał Kieł.</p>
<p>- Futbol, nordik łoking, polityka, kolejność przypadkowa - odparł były premier.</p>
<p>- I pewnie spodziewasz się jakiejś posady? - drążył premier, nie patrząc Nabiałkowi w oczy.</p>
<p>- Może być cokolwiek&#8230; - westchnął Józef Marian. - Premier, Pierwszy Obywatel, prezes banku emisyjnego, sędzia Najwyższego Trybunału&#8230;</p>
<p>- Coś dla ciebie znajdziemy - powiedział Mini.</p>
<p>- Pewnie, że znajdziemy - jęknął Kieł. - Chociaż na razie, jak rozumiem, zrobisz sobie dłuższy urlop&#8230;</p>
<p>- Po co mi urlop? - zapytał Nabiałek. - Przecież wiecie, że ostatnio się nie przemęczałem&#8230; Mogę wziąć się do roboty praktycznie od zaraz. Co mam robić?</p>
<p>- No, w zasadzie, jakby tu powiedzieć&#8230; - jąkał się Roland. - Na razie mógłbyś pomagać Miniemu. Co, Michał?</p>
<p>- Pewnie, pewnie&#8230; - niepewnie odparł Mini i pewnie napełnił szklanki. - W górę serca!</p>
<p>Wypili.</p>
<p>- Myślałem o jakiejś poważniejszej robocie&#8230; - Nabiałek nie krył rozczarowania.</p>
<p>- Będzie robota - rzekł Kieł. - Musimy tylko rozstrzygnąć, który wariant wcielamy w życie.</p>
<p>- To jest więcej wariantów niż jeden? - zdziwił się Józef Marian. - Ronek zostaje Pierwszym Obywatelem, Platforma wygrywa wybory, a na czele rządu staję ja albo Michał. Mylę się?</p>
<p>- W zasadzie nie&#8230; - odrzekł premier i zaraz się poprawił: - Chociaż w zasadzie tak. Wciąż nie wiadomo, co zrobić z Bronkiem Przedpokojowym, Grzesiem Szetyną i innymi&#8230;</p>
<p>- Myślałem, że Szetyna ma już pozamiatane&#8230; - Nabiałek potrząsnął siwą głową. - A Bronek to leszcz, niech się cieszy, że pozwolimy mu nadal być marszałkiem parlamentu. Mam rację, Michał?</p>
<p>- Pewnie, pewnie&#8230;</p>
<p>- Panowie, co tu, kurwa, jest grane?! - zawołał poirytowany były premier. - Przecież wszystko niedawno zaplanowaliśmy. Jeśli plan jest dobry, to po co przy nim grzebać?</p>
<p>- Sytuacja jest dynamiczna&#8230; - rzekł Roland. - Pojawiają się nowe okoliczności, nowe warunki, wiesz, jak to jest&#8230;</p>
<p>- Nie wiem! - warknął Józef Marian. - Wiem, że coś kombinujecie. No, Michał, powiedz coś!</p>
<p>Kieł uprzedził Miniego: - Józuś, przecież jesteś dla nas jak brat. Czy my cię kiedyś wydymaliśmy? Na razie spoko-maroko, poczekaj na rozwój wypadków. Trzymamy rękę na pulsie.</p>
<p>- Pewnie, pewnie&#8230; - szepnął Mini i pokazał, że butelka jest już pusta.</p>
<p align="right">cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=438</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>25 listopada 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=437</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=437#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 18:17:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=437</guid>
		<description><![CDATA[- U posła na imieninach jest suszi i flaszka wina - podśpiewywał poseł Sławek Kowalski, zerkając na spódniczkę posłanki Asi Muszki.
Spódniczka posłanki, i tak już kusa, podwijała się raz po raz, obnażając ponętne uda.
- U posła na imieninach jest laska i flaszka wina - przedrzeźniał Kowalskiego poseł Paweł Kraś, rzecznik prasowy rządu.
- Co to znaczy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- U posła na imieninach jest suszi i flaszka wina - podśpiewywał poseł Sławek Kowalski, zerkając na spódniczkę posłanki Asi Muszki.</p>
<p>Spódniczka posłanki, i tak już kusa, podwijała się raz po raz, obnażając ponętne uda.</p>
<p>- U posła na imieninach jest laska i flaszka wina - przedrzeźniał Kowalskiego poseł Paweł Kraś, rzecznik prasowy rządu.</p>
<p>- Co to znaczy „laska&#8221;? - Posłanka Muszka poderwała się z kanapy i obciągnęła spódniczkę. Jej plisy przykryły powaby ud niczym reformy ustrojowe gabinetu Kieła przykryły aferę hazardową.</p>
<p>- Nie wiesz, co to jest „laska&#8221;? - zarechotał Kraś. - Nie wygłupiaj się, Aśka. Co ty, ze wsi jesteś?</p>
<p>- Przypuśćmy, że nie wiem&#8230; Oświeć mnie, cieciu. - Muszka przyjęła postawę wojowniczki z popularnej gry komputerowej.</p>
<p>- Tylko nie cieciu! - zdenerwował się rzecznik Kraś uderzony w czuły punkt. - Jestem administratorem wielkiej willi należącej do poważnego germańskiego inwestora strategicznego w królewskim Krakówku. A ty prowincjonalną gęsią z Lublina. Miasteczka, które do pięt nie dorasta Krakówkowi&#8230;</p>
<p>- Janusz, ten cieć obraża nasz rodzinny Lublin - zakrzyknęła Muszka w stronę rozbawionego gospodarza imprezy, posła Janusza Walitłoka.</p>
<p>Pomimo przymulenia wypitym winem Walitłok jak radar wyłapał sygnał od najseksowniejszej posłanki Platformy. Strząsnął z kolan dwie lalunie i wyprostował się gwałtownie, popierdując dyskretnie. Oburącz fale włosów pochwycił i zarzucił je do tyłu. Rozejrzał się i wycelował nochal w rzecznika prasowego rządu.</p>
<p>- Obraziłeś kobietę - zawyrokował Walitłok. - Przeproś!</p>
<p>- Jak obraziłem? - postawił się Kraś, przyjmując postawę zasadniczą. Kiedyś trenował boks i nie pękał nawet przed napakowanym golonkami Walitłokiem.</p>
<p>- Jak cię obraził, kotku? - spytał Walitłok.</p>
<p>- Pogardliwie nazwał mnie laską - odparła Muszka. - I nie mów do mnie „ kotku&#8221;,  męska szowinistyczna świnio!</p>
<p>- Obraziłeś Muszkę, to przeproś. I prześlij jej kosz delikatesów oraz kwiaty - twardo rzekł Watotłok. - Przeproś, bo powiem Ronkowi!</p>
<p>- Mogę przeprosić&#8230; - zgodził się Kraś, pamiętając, że premier Roland Kieł ślini się do Muszki. - Ale muszę mieć adres nowego apartamentu Muszki w stolicy.</p>
<p>- To moja najsłodsza tajemnica. - Muszka zrobiła słodkie usteczka. - To kwiat mojego sekretu. Nie dla psa kiełbasa.</p>
<p>- To gdzie ja kwiaty poślę i delikatesy? - zapytał rzecznik.</p>
<p>- Tylko nikomu nie pokazuj&#8230; - Skuszona Muszka wsunęła mu wizytówkę w butonierkę.</p>
<p>- Pij na zgodę! - Walitłok podskoczył do Krasia z flaszką.</p>
<p>- Wciągaj, to najlepsza szczecińska koka&#8230; - Kowalski podsunął Krasiowi kreskę białego proszku.</p>
<p>- I tak wam nie dam adresu Muszki - mruknął Kraś, ale wciągnął.</p>
<p>- Kolegom nie dasz? Przenosimy imprezę do Aśki&#8230; - oburzyli się zgodnie Kowalski z Walitokiem. Walitłok nalał kielich żołądkowej gorzkiej deluks, a Kowalski usypał na rządowej karcie kredytowej kolejną białą kreskę.</p>
<p>- Mam w domu powieszone pranie&#8230; - przypomniała sobie posłanka Muszka i z przerażenia wciągnęła kreskę.</p>
<p>cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=437</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>24 listopada 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=436</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=436#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 08:13:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=436</guid>
		<description><![CDATA[- Co ty mi tu, kurwa, dajesz?! - zawołał Paweł Kurkiewicz, prezes Prawej Sprawiedliwości.
- Listę ekspertów&#8230; - bąknął zbity z tropu Edgar Małgosiewski zwany Małgosią. - Tajną listę tajnych nazwisk tajnych ekspertów&#8230;
- To są jakieś płotki - orzekł Kurkiewicz. - Nie widzę tu żadnego nazwiska, które by coś znaczyło. Nasz Zespół Specjalnej Roboty Regulacyjnej potrzebuje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Co ty mi tu, kurwa, dajesz?! - zawołał Paweł Kurkiewicz, prezes Prawej Sprawiedliwości.</p>
<p>- Listę ekspertów&#8230; - bąknął zbity z tropu Edgar Małgosiewski zwany Małgosią. - Tajną listę tajnych nazwisk tajnych ekspertów&#8230;</p>
<p>- To są jakieś płotki - orzekł Kurkiewicz. - Nie widzę tu żadnego nazwiska, które by coś znaczyło. Nasz Zespół Specjalnej Roboty Regulacyjnej potrzebuje specjalistów znanych, uznanych i szanowanych. A ty mi dajesz jakichś leszczy&#8230;</p>
<p>- Co za różnica, skoro lista jest tajna? - mruknął Małgosia.</p>
<p>Paweł spiorunował go wzrokiem.</p>
<p>- Tobie się chyba, kurwa, role pomyliły! - wrzasnął. - Poleciłem ci znaleźć ekspertów i tylko to powinno cię interesować. Nie ty decydujesz o tym, co jest tajne, a co nie.</p>
<p>- Ale przecież&#8230;</p>
<p>- Nie ma żadnych ale! Nie ma żadnych przecież! - darł się prezes. - Muszę mieć specjalistów z najwyższej półki! Na razie będą tajni, bo nie nadszedł jeszcze moment decydującego starcia. Ale przecież kiedyś ich odtajnię.</p>
<p>- Tych? - spytał Edgar, spoglądając na listę, którą Paweł wciąż trzymał w ręku.</p>
<p>- Nie tych, tylko tych, których masz znaleźć! - krzyknął Kurkiewicz, a potem podarł listę na drobne kawałeczki. - O, widzisz! Tych, których znalazłeś, nie ma! Nie istnieją!</p>
<p>Małgosiewski nabrał powietrza i wygarnął: - Myślisz, że łatwo jest znaleźć takich ekspertów, jakich sobie wymyśliłeś? Myślisz, że oni czekają w kolejce, żeby tylko dać nam twarze i nazwiska? Nie wiesz, że wszyscy eksperci, którzy mają jako takie znaczenie, liżą dupę Platformie? Nie widzisz, że prawdziwi specjaliści gardzą naszym towarzystwem? Po prostu wstydzą się, tak jakbyśmy mieli garba albo zajęczą wargę&#8230;</p>
<p>Lider Prawej Sprawiedliwości odruchowo dotknął ust.</p>
<p>- No, zasadniczo, nie spodziewałem się, że&#8230; - spuścił z tonu. - Sądziłem, że mamy możliwości&#8230;</p>
<p>- Nie mamy! - uciął Małgosia.</p>
<p>- A uczeni z akademii ojca Tadeusza Muchomorka? - Kurkiewicz podniósł brwi. - Tam jest pełno profesorów&#8230;</p>
<p>- To same zera, nikt się z nimi nie liczy - odrzekł Edgar.</p>
<p>- A profesor Lekutko? Przecież jest profesorem, musi więc mieć kolegów profesorów&#8230;</p>
<p>- Profesora Lekutki nikt nie lubi za to, że był ministrem w naszym rządzie - powiedział Edgar. - Kiedyś rzeczywiście miał kolegów, ale teraz wszyscy się od niego odwrócili.</p>
<p>- No to trzeba wynająć firmę hedhanterską - stwierdził Paweł. - Mamy przecież jakieś fundusze na ten cel&#8230;</p>
<p>- Fundusze mamy, ale sam powiedziałeś, aby nikomu nie mówić, że szukamy ekspertów&#8230; - tłumaczył się Małgosiewski. - Jak byśmy kogoś wynajęli, to od razu by poleciał do mediów i wygadał, że nikogo nie mamy, choć już powiedzieliśmy, że mamy, tylko ukrywamy nazwiska.</p>
<p>- No tak&#8230; - Paweł odetchnął ciężko. - Dekonspiracja bardziej nas skompromituje niż brak specjalistów&#8230; Czyli co? Nie ma wyjścia? Nasz Zespół Specjalnej Roboty Regulacyjnej nigdy nie będzie miał zaplecza naukowo-badawczego?</p>
<p>- Jedyne wyjście to nadal robić dobrą minę do złej gry - rzekł Edgar. - Ogłosimy, że garnie się do nas coraz więcej ekspertów, ale nazwiska pozostaną tajne tak długo, jak to będzie konieczne. Skoro skłamaliśmy a, to teraz musimy kłamać be.</p>
<p align="right">cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=436</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>23 listopada 2009</title>
		<link>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=435</link>
		<comments>http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=435#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 07:25:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magda Cień</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nie.com.pl/magdacien/?p=435</guid>
		<description><![CDATA[- Jestem z was zadowolony - rzekł premier Kieł.
- To wspaniale, szefie! - ucieszył się minister Tomek Turecki odpowiedzialny w rządzie za kształtowanie pozytywnego wizerunku premiera w mediach. - Ja też jestem zadowolony, że premier jest zadowolony.
- Zadowolenie premiera jest dla nas powodem do najwyższego zadowolenia - dodał minister Waśka O&#8217;Stapowicz. - Sens naszej pracy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Jestem z was zadowolony - rzekł premier Kieł.</p>
<p>- To wspaniale, szefie! - ucieszył się minister Tomek Turecki odpowiedzialny w rządzie za kształtowanie pozytywnego wizerunku premiera w mediach. - Ja też jestem zadowolony, że premier jest zadowolony.</p>
<p>- Zadowolenie premiera jest dla nas powodem do najwyższego zadowolenia - dodał minister Waśka O&#8217;Stapowicz. - Sens naszej pracy polega na wprawianiu premiera w stan zadowolenia.</p>
<p>- Zadowolony premier promieniuje zadowoleniem na rząd, któremu udziela się zadowolenie - wyjaśnił Turecki - a zadowolenie rządu udziela się całemu narodowi. Reasumując, zadowolony premier to zadowolony naród.</p>
<p>- Szczęśliwy jest naród posiadający takiego zadowolonego premiera, jak Roland Kieł - zauważył O&#8217;Stapowicz.</p>
<p>- Naród nasz w wielowiekowej historii miał wielu premierów. Lepszych, ale zwykle gorszych. Lecz nigdy nie był tak zadowolony z premiera, jak z obecnie nam panującego - przebił O&#8217;Stapowicza Turecki.</p>
<p>- Okres zadowolenia premiera to najlepszy okres w świetności naszego państwa - podbijał Waśka. - W całej jego wielotysięcznej historii.</p>
<p>- Z tymi tysiącami to nie przesadzajcie - dobrotliwie przerwał Kieł. - Ale pewnie nie wiecie, dlaczego jestem tak zadowolony?</p>
<p>- Pewnie z naszej ciężkiej pracy&#8230; - wyrwało się Tomkowi.</p>
<p>- Jakbyś zgadł, Turku - roześmiał się premier. - Wasz pomysł, żebym rozpoczął dyskusję o zmianie systemu, o wzmocnieniu władzy premiera, o ograniczeniu liczby parlamentarzystów, o zmianie wyboru Pierwszego Obywatela, był iście szatański. Te głupki z opozycji muszą łyknąć podsunięte im dyrdymały, nie wytłumaczą przecież ciemnemu ludowi, że takich zmian teraz nie da się zrobić. Skoro ustawę przeciwko jednorękim bandytom udało się zaklepać w ciągu czterech dni, to dlaczego nie zmienić konstytucji w pięć dni? Pan Bóg potrzebował siedmiu dni na stworzenie całego świata. Wprawdzie nie jestem bogiem&#8230;</p>
<p>- Co za skromność, szefie&#8230; - podlizał się Turecki. - Jesteś jednak najgenialniejszym premierem ostatniego tysiąclecia. Tak sugestywnie wezwałeś do zmiany konstytucji, że media to kupiły. I aż do wyborów pierwszoobywatelskich nie będą zawracać ci głowy pytaniami o prawdziwe reformy, o problemy zamiecione pod dywan. Dziennikarze to nieroby i nieuki&#8230; O konstytucji każdy może gadać, mądrzyć się, bo nietrudno ją przeczytać. Nie trzeba zrozumieć. A na reformie służby zdrowia, podatkach dla chłopów, reformie wojska, na systemie emerytalnym trzeba się po prostu znać.</p>
<p>- I za to was kocham! - rzekł Kieł z entuzjazmem. - Daliście mi papkę, która zapcha mordy wszawym dziennikarzom, niemrawej opozycji, zatka dzioby Kurczakom. Będzie teraz medialne pieprzenie, czy ma być trzystu parlamentarzystów, czy dwustu, ile orderów rocznie ma prawo przypinać  Pierwszy Obywatel, i tak dalej&#8230; Dostali zabawki, zamkniemy ich w kojcu i niech się bawią. Niech dyskutują, zmian w konstytucji i tak zrobić się nie da. A my w tym czasie przejmiemy wszystko, co chcemy. Za ten pomysł należy wam się dobra flaszka.</p>
<p>- Dzięki, szefie! - czujnie krzyknęli obaj ministrowie.</p>
<p>- No to co tak siedzicie? Który skoczy po tę flaszkę?</p>
<p>cdn.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nie.com.pl/magdacien/?feed=rss2&amp;p=435</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

